Z zupełnie innej beczki: Autobiografia Monty Pythona

Jak nie kochać Pythonów?

Podobno wszystko zależy od właściwej chwili, właściwego miejsca, właściwych osób i właściwego czasu. I kiedy taka konkretna konfiguracja zaistnieje, rodzi się coś co powala na kolana, odbiera dech (w tym przypadku: ze śmiechu) i zmienia sposób patrzenia na świat milionom ludzi.

Historia Pythonów potwierdza to spostrzeżenie. Sześciu panów, wywodzących się z różnych środowisk złączyło kilka cech wspólnych: przede wszystkim studia na jednej z dwóch z najbardziej znanych na świecie uczelni, oryginalne poczucie humoru, niesłychany zmysł obserwacyjny, umiejętność pisania i predyspozycje aktorskie. A – i jeszcze: raczej wyraziste charaktery.

Ale po kolei.

Monty Python Autobiografia wg Monty Pythona to biografia nieco nietypowa. Mamy tu w jednej książce zebrane luźne wypowiedzi każdego z członków grupy. Głównym bohaterem jest sama grupa – coś jak jeden organizm i coś jak wywiady prowadzone np. z nerką, łokciem, kolanem, wątrobą itd. (mam nadzieję, że w kontekście tytułu docenicie to porównanie… Szczególnie, że studyjne rozmowy z ekspertami są jednymi z moich ulubionych i trafiając na tzw. „gadające głowy” w tv zawsze mam głupie skojarzenia). 

Na początku poznajemy krótką historię dzieciństwa każdego z panów, potem czasy studenckie (nieco dłużej) i pierwsze próby w sztuce tworzenia komedii i satyry; pierwsze utwory i pierwsze występy. Aż po czasy Latającego Cyrku Monty Pythona (i ciut dalej). 

Co Mistrzowie mają do powiedzenia, przeczytajcie sobie sami – streszczać nie będę, skoro polecam. Pierwsze wrażenie: wydaje się niemożliwe, że tak silne osobowości były w stanie kilka dobrych lat ze sobą współpracować. Więcej: przecież już z czasów popythonowskich pochodzi np. Rybka zwana Wandą czy Awantura o spadek, gdzie spotykamy więcej niż jednego członka grupy. No, nie zawsze w tych wypowiedziach są dla siebie wyrozumiali – ale co się rzuca w oczy to to, że zazwyczaj krytycznej ocenie podlega konkretne zachowanie w jakimś momencie a nie człowiek jako taki. Hej, oni naprawdę lubili ze sobą pracować! Choć trochę się bałam, że ta lektura negatywnie wpłynie na moje postrzeganie ich twórczości, to te obawy szybko się rozwiały.

A wracając do ekspertów…

W tym roku minęło dokładnie pół wieku od pojawienia się w BBC pierwszej serii. Mam wrażenie, że każde kolejne pokolenie odkrywa ten fenomen na nowo. I zakochuje się w nim. Zabawne i zaskakujące, nawet samych autorów. Może w każdym z nas tkwi taki obserwator (mniejszy lub większy…), który oceniając rzeczywistość patrzy przez pryzmat absurdu. Może ten obserwator próbuje cokolwiek z otaczającego nas obłędu zrozumieć.

Bo taki na przykład wyścig królowych Wiktorii…

Co najbardziej w Pythonach lubię: to zderzenie zimnej, twardej logiki z niezrozumiałym z jej punktu widzenia, całkowicie bezsensownym zdarzeniem; a gdy jeszcze dochodzi element zaskoczenia (paradoksalnie, nieustannie…) trudno reagować inaczej niż śmiechem. I jakoś człowiek inaczej potem odbiera świat i to, co go w nim irytuje.

Przede wszystkim kocham ich kreatywność. Przecież kreatywność jest dzieckiem skojarzeń (a może odwrotnie); solidne wykształcenie zderzane nieoczekiwanie np. z popularnymi rozrywkami daje efekt całkowicie zaskakujący – jak na przykład mecz filozofów.

A wracając do kreatywności: czy wiecie, że kultowe już jeździectwo bez konia w Świętym Graalu wzięło się ze skromnego budżetu?

No ale jeśli jesteś geniuszem – czy potrzebujesz konia by galopować poza skostniałe szablony?

Albo sprzedać albatrosa?

Agnieszka Kaniecka, @sluzbacywilnainfo

Graham Chapman, Michael Palin, John Cleese, Eric Idle, Terry Jones, Terry Giliam, Bob McCabe, Monty Python Autobiografia wg Monty Pythona, przeł Filip Łobodziński, Wydawnictwo Poznańskie, 2015.

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, daj nam znać! Po prostu zaznacz ten fragment tekstu i wciśnij Ctrl+Enter.

Podziel się z innymi