Po co nam księgarnie? Mamy przecież internet

Powiedzmy sobie szczerze: w internecie kupuje się taniej i szybciej. Rabat 30% (i więcej), jeden klik i kurier z paczką gna pod Twoje drzwi. Za to, co wydasz w księgarni na jedną książkę możesz kupić w składzie taniej książki z pięć! Oszczędzasz czas, oszczędzasz pieniądze. Brzmi znajomo?

Zastanów się: co zrobisz z zaoszczędzonym czasem i czy na pewno przeczytasz te pięć książek, o których wiesz tyle, ile powiedzieli Ci znajomi, albo recenzje blogerów i dziennikarzy. Może czasem warto kupić mniej i „stracić” trochę czasu na złapanie oddechu? Może warto poświęcić książkom więcej uwagi?

Książki w rytmie slow

W naszym kraju powoli zaczyna pojawiać się model powolnego życia. Slow life, slow food, slow fashion, slow design… Przekonujemy się, żeby podchodzić do życia bardziej świadomie. Nie wybierać tego, co najtańsze i najłatwiejsze, lecz to, co daje nam satysfakcję, pozwala wyrwać się na chwilę z wiecznego rozpędzenia, wymaga od nas skupienia uwagi. Kupowanie i czytanie książek stanowiło kiedyś ważny element życia towarzyskiego. Wizyta w księgarni łączyła się z rozmową z innymi czytelnikami i księgarzami na temat tego, co warto czytać. Była dzieleniem się wrażeniami z lektury i możliwością spotkania drugiego człowieka. Są takie miejsca, gdzie nadal tak się dzieje – kameralne księgarnie.

Znikające punkty na mapie

W Polsce księgarń jest jak na lekarstwo. Według Ogólnopolskiej Bazy Księgarń to 1919 punktów, ale wiele z nich to księgarnie sieciowe, składy taniej książki czy sklepy, w których na półkach stoi mniej tytułów, niż w przeciętnym punkcie pocztowym. Na mapie stworzonej w ramach oddolnej inicjatywy Książki Kupuję Kameralnie jest tylko 180 księgarń stacjonarnych, rodzinnych, niezależnych, autorskich. Kameralnych. Czym różnią się od tych sieciowych?

Kameralna, czyli bliska

Księgarnia kameralna nie musi być mała. Jej kameralność definiowana jest raczej przez kontakt księgarza z gościem – czytelniczką lub czytelnikiem. W kameralnej księgarni mamy poczucie, że jesteśmy ważni – księgarz ma dla nas czas i z radością go nam poświęca. Takie miejsce definiuje księgozbiór. Nie musi tu być wszystko, a na pewno nie muszą być „hity” i „bestsellery”. Ważne, żeby pozycje, które stoją na półkach, były wybrane przez księgarza z namysłem i znajomością gustów swoich gości. Księgarnia kameralna powinna też spełniać rolę instytucji kultury, a nie tylko punktu handlowego. Spotkania, warsztaty czy inne formy zapraszania do siebie czytelników nie tylko uatrakcyjniają jej ofertę, ale przede wszystkim przyczyniają się do wzbogacania oferty kulturalnej miasta lub miejscowości w której się znajdują. I w naturalny sposób promują czytelnictwo.

Łatwiej w dużych miastach

Jak to wygląda w skali kraju? W Krakowie dofinansowania na wydarzenia kulturalne w księgarniach daje Krakowskie Biuro Festiwalowe, działa też inicjatywa Krakowskie Księgarnie na medal, w Warszawie swój kolektyw założyły Warszawskie Księgarnie Kameralne, we Wrocławiu, dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, powstał projekt Szlakiem wrocławskich księgarń, zaś w Toruniu Aldona Mackiewicz z Toruńskiego Antykwariatu Księgarskiego zainicjowała Toruńskie Księgarnie Kameralne. Księgarze w dużych miastach, gdzie oferta kulturalna jest bardzo bogata, mogą pozwolić sobie na ekstrawagancję: czytanie szwedzkiej poezji w oryginale, koncerty w antykwariatach czy silent reading przy winie.

W mniejszych miejscowościach, gdzie działają księgarnie rodzinne, których właściciele nieustająco muszą walczyć o byt oferując swoim gościom dobry wybór książek i fachowe porady czytelnicze, sytuacja jest inna. Tam trzeba nieustannie wymyślać sposoby na przyciągnięcie lokalsów do księgarni. Często organizowane są animacje i warsztaty dla najmłodszych czy spotkania z lokalnymi pisarzami. Księgarze biorą również udział w miejskich wydarzeniach plenerowych i działają trochę jak malutkie domy kultury. Takie miejsca działają m.in. w Pułtusku, Wągrowcu, Krapkowicach, Siemiatyczach, Puszczykowie, Śremie, Włocławku, Szczebrzeszynie, Pułtusku, Brzegu Dolnym czy Choszcznie. Ludzie, którzy w nich pracują zasługują na jakieś specjalne ordery za niegasnącą nadzieję i zapał.

Konkurencja tuż za rogiem

Bardzo ciężko jest bowiem utrzymać się ze sprzedaży książek w kraju, w którym tylko 9% ludzi czyta więcej niż 7 książek rocznie. Do tego dochodzi obecność książek w koszach supermarketów, gdzie ich ceny ucinane są nawet o 70%. W Cieszynie w odległości 200 metrów od wspaniałej księgarni Kornel i Przyjaciele są trzy (powtarzam TRZY) sieciowe sklepy z książkami. Tuż koło księgarni Studnia Trzech Cesarzy w Mysłowicach otworzono Biedronkę. W porównaniu z tym kłopoty Meg Ryan z filmu Masz wiadomość to kaszka z mleczkiem.

Każdemu z czytających pozostawiam oczywiście wybór miejsca w którym kupi kolejną książkę, bo nade wszystko uważam, że warto w ogóle czytać. Nie ważne, czy to książki kupione, czy wypożyczone. Ale serdecznie zapraszam do udziału w nadchodzącym Weekendzie Księgarń Kameralnych, który odbędzie się w całej Polsce między 25 a 28 kwietnia. Organizowany z okazji Światowego Dnia Książki (23 kwietnia) festiwal jest właśnie po to, aby zachęcić Was do odwiedzenia lokalnej księgarni. Przez cztery dni będziemy organizowali wydarzenia dla gości: spotkania, czytania, warsztaty, koncerty, spacery, akcje czytelnicze. Wszystko po to, żeby przypomnieć społeczeństwu o tym, że nadal istniejemy, działamy i nie zamierzamy się poddać. Bądźcie w ten weekend z nami!

Anna Karczewska, Rezerwaty Książek

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, daj nam znać! Po prostu zaznacz ten fragment tekstu i wciśnij Ctrl+Enter.

Spread the love