Książki i ludzie – 5. Festiwal im. Zygmunta Haupta

Relacja z piątej edycji Festiwalu im. Zygmunta Haupta,
Gorlice, 25 – 29 września 2019 r.

Pisarze i pisarki to najlepsi ludzie na świecie

Dorównać im może ewentualnie tylko publiczność Festiwalu im. Zygmunta Haupta w Gorlicach. Takie były moje wnioski po piątej edycji święta literatury, które odbywa się co roku dzięki Monice Sznajderman, pisarce i szefowej wydawnictwa Czarne oraz jej mężowi, Andrzejowi Stasiukowi, którego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To dzięki ich determinacji i zaangażowaniu od kilku lat do małego miasteczka w Beskidzie Niskim zjeżdżają się z całego kraju ludzie piszący i czytający książki, aby rozmawiać o literaturze oraz o wielu różnych sprawach, o których współczesne publikacje traktują. 

Festiwal ma charakter dosyć kameralny – choć w tym roku publiczność dopisała tak znakomicie, że sala jak zawsze gościnnej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorlicach pękała w szwach – podobnie jak ta w łemkowskim Centrum Kultury im. Antonycza, w której odbyły się dwa spotkania. Jedynie wielka sala widowiskowa Gorlickiego Centrum Kultury, w którym odbyły się spotkania ostatniego dnia festiwalu, była w stanie pomieścić wszystkich chętnych widzów. Inna sprawa, że za nic nie zamieniłbym spotkań w przyjaznej bibliotece na te w nieco onieśmielającym centrum kultury. Myślę, że to również dzięki tej przyjemnej przestrzeni, między rozmówcami a publicznością nawiązywała się wyczuwalna serdeczna więź. 

Festiwal rozpoczął się już w środę, 25 września, czyli o dzień wcześniej, niż początkowo planowano. Wszystko rozpoczęło się „z grubej rury”, spotkaniem Andrzeja Stasiuka z dominikaninem, ojcem Tomaszem Dostatnim. Spór o Kościół oraz tematy polityczne, które wybrzmiały w tej rozmowie, powracały potem jak refren w wielu kolejnych spotkaniach. Nic dziwnego, skoro to festiwal, który kolejny już rok z rzędu nie otrzymał żadnej dotacji od państwa i wspierany jest m. in. przez samych uczestników (w tym roku za pośrednictwem portalu wspieram.to można było nie tylko dołożyć się do budżetu imprezy, ale również otrzymać wspaniałe nagrody).

Nie sposób wymienić wszystkich zaproszonych gości

Każde kolejne spotkanie było niezwykle ciekawe. Nie zabrakło prawdziwych gwiazd świata literatury (i nie tylko), takich jak: Filip Springer, Paweł Sołtys, Jacek Podsiadło, Filip Zawada czy Marek Bieńczyk. Mogliśmy posłuchać m. in. o pracy w Polsce (Olga Gitkiewicz, Marta Madejska), o jazzie (Magdalena Grzebałkowska) i filmie (Darek Foks, Katarzyna Surmiak-Domańska), o sanatoriach (Barbara Klicka), o Izraelu (Paweł Smoleński) i o Ukrainie (Serhij Żadan) oraz oczywiście o samej literaturze, czy to były opowiadania, reportaże, biografie, czy poezja. Wśród tematów pojawiała się ekologia, feminizm, podróże, wiara, dobroć, wojna, filozofia, a nawet… śmieci.

Większość spotkań prowadziła trójka rewelacyjnych moderatorów: niezmordowany Darek Foks, brawurowy i dowcipny Wojciech Bonowicz (obaj poeci) oraz imponująca erudycją i znakomitym przygotowaniem Zofia Król (naczelna Dwutygodnika). Nad wszystkimi spotkaniami unosił się duch Zygmunta Haupta, który pojawiał się w wypowiedziach uczestników nie tylko w panelu jemu poświęconym. Warto również wspomnieć, że do Gorlic po raz czwarty przyjechał ze Stanów Zjednoczonych Arthur Haupt, syn patrona festiwalu. Nie zabrakło również spotkań specjalnych, takich jak koncert muzyczny (w tym roku był to występ żeńskiej grupy Huraban grającej muzykę łączącą motywy bałkańskie, żydowskie, latynoskie i polskie). Festiwal zamknął znany aktor, Robert Więckiewicz, czytający opowiadania Zygmunta Haupta. 

Te kilka dni festiwalu chyba wszystkich naładowały bardzo pozytywną energią. Publiczność dopisała zarówno frekwencyjnie, jak i biorąc czynny udział w dyskusjach. Co ciekawe, duża część zaproszonych gości nie uciekała z Gorlic tuż po swoim panelu. Wiele osób spędziło tu kilka dni, przychodząc również na kolejne spotkania i wydarzenia. Nie ma chyba lepszej rekomendacji do tego, żeby przyjechać do Gorlic za rok. Wyjedziesz stąd nie tylko z naręczem podpisanych przez autorów książek, ale i z bagażem wyjątkowych wspomnień oraz zapasami dobrej energii, które będą jak znalazł na nadchodzące jesienne tygodnie.

Snoopy, @SnoopyMuminek 

Podziel się z innymi