Rozmowy z molem. Jak przeczytać ponad sto książek w roku?

Krzysztof w zeszłym roku przeczytał 164 książki. Jak tego dokonał? Co zrobić by czytać więcej? Zapraszamy na rozmowę o życiu i czytaniu książek.

Anna Lipińska: Pamiętasz jak i kiedy nauczyłeś się czytać?

Krzysztof Jarząb: Pewnie miało to miejsce w przedszkolu, ale nie pamiętam dokładnie. Ja mniej pamiętam z dzieciństwa niż większość osób, z którymi na ten temat rozmawiam.

AL: Pierwsza samodzielnie przeczytana książka?

KJ: Chyba pierwszą, którą pamiętam była O psie, który jeździł koleją Romana Pisarskiego, choć pewnie wcześniej czytałem, chociażby Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren, niemniej nie mogę być pewien, że czytałem wcześniej samodzielnie. Z najwcześniejszych wspomnień czytania pamiętam, że mama czytała mi przed snem Baśnie braci Grimm ze starego, przedwojennego wydania, które moi dziadkowie czytali jeszcze mojej mamie i rodzeństwu zaraz po wojnie.

Fot. Janusz Krzeszowski

AL: Piękna historia, tam były rysunki Szancera?

KJ: Były rysunki, ale nie pamiętam autora.

AL: W Twoim domu książki były obecne?

KJ: Moja mama pochodzi z inteligenckiej rodziny spod Lwowa z tradycjami bibliotekarskimi: jej babka, matka, siostra (i ona sama przez pewien czas) pracowały jako bibliotekarki. Jedno z pierwszych moich wspomnień to właśnie bieganie między regałami w bibliotece, którą nota bene w 1945 r. zakładała po wojnie siostra mojej prababci.

Dom dziadków od strony mamy był jedną wielką biblioteką łącznie z woluminami, które przywieźli po wojnie ze wschodu. Z kolei u dziadków od strony ojca pamiętam było kilka, góra dziesięć książek, w tym trzy z serii Ossolineum, które przeczytałem jednym tchem kiedy nałogowo czytałem książki historyczne (były to biografie Augusta III Sasa, Thomasa Jeffersona i – nomen omen – Fryderyka Wielkiego).

AL: Rozumiem, że do czytania nie trzeba było Cię przekonywać, to było naturalne dla Ciebie w takim otoczeniu?

KJ: Tak, czytanie było naturalnie, od kiedy pamiętam byłem molem książkowym. Rodzice musieli mnie odganiać od książek. Kiedy większość rówieśników nie mogła doczekać się dostania własnego roweru z okazji pierwszej komunii, ja najbardziej cieszyłem się z dwóch cegłówek, które dostałem od kuzynek: leksykonu papieży i Kroniki XX wieku. Spędziłem tygodnie wertując każdą z tych książek.

AL: Jak było u Ciebie z czytaniem lektur w szkole?

KJ: W podstawówce czytałem wszystko, natomiast w szkole średniej nastąpił bunt i czytałem dużo, ale niekoniecznie lektury szkolne.

AL: Nieprzeczytana lektura, której się dzisiaj wstydzisz?

KJ: Gombrowicz, którego przerabialiśmy w momencie, kiedy ja, w ramach (komicznego z perspektywy lat) młodzieżowego buntu, twierdziłem, że nie ma sensu czytać czegokolwiek co powstało… po okresie antycznym. Pod koniec szkoły średniej i na studiach zorientowałem się, że Gombrowicza “trzeba znać” i mimo obietnic, że nadrobię, nigdy tego nie zrobiłem.

AL: Dla jednych to był np. Harry Potter albo Tolkien, a dla Ciebie – co było pierwszą wielką fascynacją literacką?

KJ: Ja jestem trochę starszy, mam 36 lat, więc na potteromanię trafiłem jak już mieszkałem w Londynie (i mocno wtedy ją negowałem). Moje literackie fascynacje niestety Ciebie rozczarują: do mniej więcej pierwszej komunii (10 lat) czytałem głównie albumy o dinozaurach marząc, że odkryję nieznany dotychczas gatunek. Później (w wieku 11-15 lat) zaczęły się kolejne fascynacje monografiami historycznymi: od antyku po XVIII wiek. W tamtych czasach chwaliłem się, że potrafię z pamięci odtworzyć poczet władców Polski i niektórych europejskich krajów (coś mi z tego zostało, bo ostatnio na imprezie wygrałem zakład udowodniwszy, że wymienię bez błędów królów Francji od Ludwika XII do Ludwika XVIII). W liceum nastał okres buntu i porzuciwszy monografie historyczne zacząłem nałogowo czytać egzystencjalistów (obsesyjnie czytałem szczególnie Sørena Kierkegaarda i Jean-Paul Sartre’a). Literaturą piękną dalej nie interesowałem się, poza wybranymi lekturami oraz mało ambitnymi książkami, o których zawzięcie dyskutowałem na imprezach z rówieśnikami (np. My, dzieci z dworca ZOO Christiane F, Pamiętnik satanisty itd.). Moje pierwsze fascynacje literaturą piękną zaczęły się dopiero w połowie szkoły średniej i były to wspomniane już antyczne dramaty (chyba ten trend zaczął się powoli od Antygony).

AL: Poza Gombrowiczem masz jakieś jeszcze niezbadane tereny literackie?

KJ: Tego jest mnóstwo! Są gatunki, których “próbowałem” i po tych nieudanych próbach pozostają dla mnie ziemią nieznaną, np. kryminały, proza poetycka czy literatura młodzieżowa, a wśród powieści graficznych – manga (w tym miesiącu zrobiłem pierwsze podejście do jednego z najbardziej wychwalanych autorów mangi i poległem w trakcie czytania). Jest wielu bardzo znanych autorów, którzy pozostają dla mnie nieznani i chociaż chciałbym zapoznać się z ich twórczością, żeby zrozumieć fenomen ich popularności, to po prostu na to nie starcza mi czasu. Staram się poszerzać swoje horyzonty w ramach #readlistPL1Własc. #readlist2016pl, #readlist2017pl, #readlist2018pl i obecny, #readlist2019pl, dop. red., ale nie zawsze mi wychodzi.

Fot. Krzysztof Jarząb

 AL: Zdarza Ci się czytać ulubione książki wielokrotnie?

KJ: Wielokrotnie nie czytałem żadnej książki, ale zdarza mi się wracać ponownie do jakiegoś tytułu, szczególnie jeżeli nie pamiętam dokładnie fabuły albo mam możliwość przeczytania zagranicznego autora lub autorki po angielsku (jak ostatnio z Arundhati Roy). W tym roku po raz pierwszy eksperymentowałem i przeczytałem ponownie książkę polskiej autorki w anglojęzycznym tłumaczeniu (chodzi o Biegunów Olgi Tokarczuk). Jest to ciekawe przeżycie, bo w pewnym stopniu pokazuje jak obcokrajowiec może odbierać rodzimego twórcę lub twórczynię.

AL: Zawsze dużo czytałeś? Nie miałeś momentu blokady czytelniczej?

KJ: Od kiedy pamiętam czytam dużo i często, tylko nie zawsze to były treści dobre jakościowo. Do tego w ostatnich latach, po części z powodu #readlistPL2Uwaga j.w., coraz mniej czytałem artykułów niusowych i publicystyki.

AL: Masz jakieś książkowe fetysze? Ulubione serie, sposoby układania książek, specjalne rytuały, zakładki?

KJ: Co do układania książek to niestety nie jestem dobrą osobą do “book haul”, bo staram się wdrażać założenia minimalistów w swoim życiu i skutecznie od ponad dwóch lat pozbywam się książek z mieszkania: zakupione książki sprzedaję, rozdaję, uwalniam (bookcrossing) lub oddaję do biblioteki. Też o wiele mniej kupuję z powodu nałogowego korzystania z bibliotek. To postanowienie zrobiłem w momencie, kiedy zrozumiałem, że stosiki książek pojawiły się u mnie w mieszkaniu nawet w toalecie i na blacie kuchennym. Zostawiam głównie te książki, które mają dedykacje (od autorów lub osób, które wręczyły mi książki w prezencie) oraz książki, z którymi są związane jakieś osobiste historie. Dość rygorystycznie trzymam się zasady, że nie kupię nowej książki, jeżeli w mieszkaniu jest ponad 10 zakupionych tytułów, których jeszcze nie przeczytałem.

Mam ulubione serie książkowe, ale nie będę oryginalny pisząc, że jedną z nich jest np. seria amerykańska Czarnego (ostatnio zainteresowała mnie też seria z miotłą Wydawnictwa W.A.B.). Podobnie z wydawnictwami: wśród ulubionych przewijają się Czarne, Karakter lub Pauza, ale np. w tym roku moim wydawniczym odkryciem ostatnich miesięcy jest Claroscuro. Co do sposobu układania książek w mieszkaniu to zasadniczo  rozdzielam je na stos “książek do przeczytania”, “książek czytanych” i nigdy nie zmniejszający się stos „książek, które w pierwszej kolejności chcę przeczytać” (i do tego dochodzi wspomniany już stosik nowo zakupionych książek, których jeszcze nie czytałem).

O rytuałach czytelniczych trudno mi pisać, na pewno jednym z nich jest czytanie w środkach transportu.

Co do zakładek to też mam ich stosik, gdzie na pewno znalazłoby się kilka ulubionych (np. ręcznie robione zakładki od Nicponia Literackiego z YouTube) ale ja mam tendencję do robienia zakładek z czegokolwiek (np. zdjęć polaroidowych, metek ubrań, fragmentów kartonów) i nie przywiązuję większej uwagi, z której zakładki akurat korzystam, co czasami powoduje zabawne sytuacje jak kiedy ostatnio znajomy przyglądający Londyn. Miasto Queer zapytał, czy to jakaś moja manifestacja, że jako zakładki użyłem obrazka św. Krzysztofa.

Fot. Krzysztof Jarząb

AL: Ulubiona pisarka?

KJ: Arundhati Roy, zawsze. To jest bardzo wymagająca autorka, ale łączy w sobie to wszystko co kocham w Indiach, ojczyźnie, w której mnie rozkochała, oraz w samym pisaniu.

AL: Jak myślisz, czy fakt, że czytasz ponad 100 książek rocznie to sprawa szybkości czytania, czy raczej tego, że czytasz, kiedy inni zwykle robią coś innego?

KJ: Nie czytam szybciej niż inni. Myślę, że czytam więcej dlatego, że czytam, kiedy inni robią coś innego.

AL: Mam jeszcze kilka pytań o zwyczaje czytelnicze. Jedna książka czy wiele na raz?

KJ: Kilka na raz – po skutecznym zwalczeniu zwyczaju czytania wielu książek na raz i zorientowaniu się, że niektórych nigdy nie skończyłem (samodyscyplinę pomaga mi teraz zachować stosik książek w trakcie czytania).

AL: Zaginasz rogi/ robisz notatki?

KJ: Nigdy nie zaginam rogów, robię często notatki, żeby podążać za fabułą, ale nigdy nie na książce.

AL: Planujesz przyszłe lektury?

KJ: Planuję przyszłe lektury mocno do przodu, ale niestety bardzo często moje plany rozpadają się jak domki z kart.

AL: Gdzie jeszcze czytasz, poza komunikacją miejską? W łazience, łóżku, przy jedzeniu? Gdzie najchętniej?

KJ: Czytam wszędzie gdzie się da, poza komunikacją miejską także w kolejkach – poczta, bank, Biedronka – zawsze mam przy sobie książkę.

Czasami to powoduje zabawne rozmowy jak słyszę komentarz “Widzę, że Pan profesjonalnie przygotowany do stania w kolejce” lub żartobliwe pytanie klienta wchodzącego na pocztę, który patrzy na grubość czytanej przeze mnie książki “Sądzi Pan, że będziemy tutaj tak długo stali?”. Jakiś czas temu w osiedlowej Biedronce zaniepokojona kasjerka zapytała mnie dlaczego nic nie czytałem stojąc w kolejce. “Wyskoczyłem z mieszkania tylko po herbatę i nie wziąłem nic do czytania”.

Jak chyba prawie wszyscy czytam w łóżku i, jak większość, w toalecie. W łazience nie czytam, ponieważ nie biorę kąpieli w wannie. Podczas jedzenia nie czytam, ale zdarza mi się często czekając na zamówione danie, jeżeli jem sam na mieście. Do miejsc, gdzie czytam dodałbym jeszcze wszystkie chwile kiedy czekam na umówionych znajomych (z powodu dość obsesyjnej punktualności często przychodzę przed czasem).

AL: Na koniec jedna rada jaką dałbyś osobom chcącym czytać więcej książek?

KJ: Dobra rada? Zawsze miej przy sobie książkę i czytaj w każdej wolnej chwili.

AL: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Rozmawiali @Jarzabowo@PoProstuAnia

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, daj nam znać! Po prostu zaznacz ten fragment tekstu i wciśnij Ctrl+Enter.