Lodowa baśń. Tarjei Vesaas, „Pałac lodowy”

Wszystko rozgrywa się w mroźnej, momentami przerażającej, ale niewątpliwie pięknej scenerii zimowej Norwegii.  Między dwiema dziewczynkami zawiązuje się relacja, która tylko na pierwszy rzut oka wydaje się prosta. To przyjaźń z tajemnicami, niepokojami i niedopowiedzeniami. „Pałac lodowy” opowiada historię przyjaźni, która dopiero co się rozpoczęła i na samym początku została przerwana.

Osierocona Unn mieszka u ciotki, nie ma wielu koleżanek. Jednak pewnego dnia zaprasza do siebie do domu jedną ze znajomych ze szkoły. Dwie dziewczynki – Siss i Unn – coś do siebie przyciąga. I to pierwsze spotkanie w domu jednej z nich będzie zarazem zaczynem tej przyjaźni, jak i jej końcem. Kolejnego dnia Unn bowiem nie pojawia się w szkole. Nikomu nic nie mówiąc wędruje samotnie do zamarzniętego wodospadu i wchodzi do jego zamarzniętych części – komnat tytułowego lodowego pałacu. Hipnotyzujący cud natury – szmaragdowo-zielono-błękitny – przyciąga do siebie dziewczynkę. Zbudowany na chwilę, z mrozu i wody, upaja swoim pięknem i ogromem:

Była przekonana, że nie mogła zrobić nic słuszniejszego niż przyjść tutaj. Ogromny pałac lodowy wydawał się z tego miejsca siedmiokrotnie większy i niezbadany.

Stąd ściany lodowe robiły wrażenie niebotycznych, rosły w oczach. Unn była odurzona. Ile tu ścian poprzecznych, ile nadbudówek, nie mogła wszystkich ogarnąć wzrokiem. Woda poszerzała pałac we wszystkie strony. Tylko główny nurt wodospadu torował sobie wolną drogę przez sam jego środek.

Do niektórych części pałacu woda już nie dochodziła – były skończone, białe, suche. Inne natomiast spryskiwał pył wodny, krople ściekającej wody błyskawicznie zamieniały się w błękitnozielony lód (str. 38).

W oczach Unn to zaczarowany pałac. I tak jak to bywa w złych bajkach – zwiedzanie jego komnat nie kończy się niczym dobrym. Unn nie potrafi znaleźć wyjścia i uwięziona, zamarza.

Dlaczego samotna dziewczynka wchodzi do wnętrza zamarzniętego wodospadu? Dlaczego nie chce zobaczyć w szkole swojej przyjaciółki? Jaką skrywa w sobie tajemnicę?

Wszczęte poszukiwania zaginionej Unn nie przynoszą żadnych efektów. Mężczyźni przeczesali cały teren, dochodząc aż do wodospadu:

Tutaj, obok lodowego pałacu, ludzie sami się zatracają. Jakby coś nimi owładnęło, gorączkowo szukają wkoło siebie czegoś cennego, co znalazło się w nieszczęściu, ale oni sami są w to uwikłani. (…) Stoją u stóp lodowych murów z napiętymi twarzami, gotowi dać upust trosce zawodząc żałobną pieśń przed zamkniętym, niewolącym ich pałacem – gdyby choć jeden z nich miał dosyć silną wolę, aby zacząć, wszyscy by się do niego przyłączyli (str. 68).

Historia zaginionej Unn i pozostawionej Siss to historia o wierności, o dotrzymaniu złożonego przyrzeczenia, ale zarazem to także historia straty i żałoby. Opowieść o brutalnej inicjacji i wejściu w dorosłość – w świecie opisanym przez Vesaasa jest tak jakby bez śmierci nie było to możliwe. Siss z dziewczynki staje się kobietą – musi pogodzić się z odejściem przyjaciółki i powoli wraca do siebie. Ciotka Unn wspiera Siss:

(…) chcę cię prosić o to, abyś spróbowała odzyskać wszystko, co miałaś. Mówisz, że złożyłaś przyrzeczenie. Nie może ono jednak trwać, skoro nie ma drugiego partnera. Nie możesz się wiązać tylko przez pamięć na nią ani stronić od tego, co jest w twoim wieku naturalne. W ten sposób tylko dręczysz siebie i innych, nikt ci na to nie podziękuje, wręcz przeciwnie (str. 105-106).

Lodowy pałac ścina serce Siss. Ze swoim smutkiem jest sama. Nie może, a raczej nie potrafi, podzielić się nim z innymi. Depresja, mróz i lód ustępują jednak powoli, a niewidocznie przychodzi wiosna życia. Żadna przecież zima nie trwa wiecznie. Lód w końcu puszcza, dudni, trzeszczy i pęka. Lodowy pałac runie i wtedy, tak jak i poprzednio, będzie można oglądać tylko szalony wodospad, który szumem swym wypełnia powietrze, który wstrząsa ziemią i nie posiada kresu (str. 128).

Pałac lodowy to opowieść, która przeczytana w jeden wieczór, zapada w pamięć na długo. Wracają obrazy i sceny – drobiazgowe, zachwycające opisy zamarzniętego wodospadu, skrzypiącego pod stopami bohaterów śniegu i przejrzystego, kryształowego lodu. Vesaas pokazuje świat z perspektywy dziecka – momentami nieco naiwnie czy egzaltowanie. Chwilami może to nawet drażnić czytelnika, ale z pewnością doceni on psychologiczną wnikliwość autora. Chyba nikt tak pięknie jak Vesaas nie opisał zimy i tego mrozu, który ścina serce po stracie bliskiej osoby.

Powieść została w 1964 roku uhonorowana Nagrodą Literacką Rady Nordyckiej. Za otrzymane pieniądze Tarjei Vesaas ustanowił nagrodę swojego imienia dla debiutujących młodych pisarzy. Przyznawana jest co roku od pięćdziesięciu czterech lat, a wśród nagrodzonych znaleźli się znani i uznani współcześnie pisarze: Karin Fossum, Lars Saabye Christensen, Roy Jacobsen, Carl Frode Tiller.

Pałac lodowy został zekranizowany w 1987 roku w reżyserii Pera Bloma. Powieść została też przeniesiona na scenę – polską adaptację przygotowaną przez Teatr Pawła Głowatego i Jego Przeciwników można  było oglądać w listopadzie w Teatrze Rozrywki w Chorzowie:

Paulina Matysiak, @PolaMatysiak

Tarjei Vesaas, Pałac lodowy, przeł. Beata Hłasko, Wydawnictwo Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1969.

Podziel się z innymi