Zagadka z przeszłości. Bea Uusma, „Ekspedycja. Historia mojej miłości”

Historia o tych którzy podróżowali.
O tych którzy umarli w czasie podróży i co po sobie zostawili
Historia o tych którzy nie umarli.
Historia o wyjątkowych klejnotach podróżach dookoła świata
o czekaniu na kogoś kto niebawem przybędzie.

Linn Hansén z tomu Przejdź do historii, przeł. Justyna Czechowska

Maj 2017 roku. Finisaż wystawy „Superorganizm. Awangarda i doświadczenie przyrody” w Muzeum Sztuki ms2 w Łodzi. Oglądam eksponaty w fascynujący sposób pokazujące wpływ człowieka na naturę i natury na człowieka. Odkrycia naukowe i przyrodnicze przeplatają się z rozwojem awangardy na przełomie XIX i XX wieku, industrializacja wpływa na krajobraz. Oto ekspansja człowieka przekracza kolejne granice. Jak superorganizm ludzkość rozrasta się, eksploruje i rozprzestrzenia po całym globie. Wydaje się, że granice poznania są niezmierzone. Wśród licznych instalacji i eksponatów – są tu pierwsze filmy, ryciny Darwina, obrazy, rzeźby, fotografie – moją uwagę przykuwają dwa niezwykłe zdjęcia. Historia ich powstania jest fascynująca.  

W 1897 roku trzech mężczyzn – Salomon August Andrée, Nils  Strindberg i Knut Frænkel – wyrusza na wyprawę na Biegun Północny. Ma być szybka, elegancka i wyjątkowa – chcą nad biegunem przelecieć balonem wypełnionym helem. Dziś wiemy, że to nie mogło się udać, ale oni święcie wierzyli, że w ciągu kilku dni uda im się zdobyć Biegun (spuścić nad nim pływak ze słowami: „Byliśmy tu jako pierwsi!”) i wylądować na stałym lądzie na Syberii, na Alasce czy w Kanadzie.

Źródło zdjęć: Wikimedia Commons

Startują balonem „Orzeł” 11 lipca 1987 roku, o 13:46 ze Spitsbergenu (dziś Svalbardu), po kilku dniach wraca jeden z ich gołębi pocztowych, aluminiowe pływaki unoszą się przy brzegu, ale przez kolejne ponad 30 lat nie ma o nich żadnej wiadomości. Dopiero w 1930 roku inna wyprawa przypadkowo natrafia na pozostałości ich obozowiska na Wyspie Białej, a w nim ciała polarników. Zostały po nich przedmioty, dzienniki, listy i… zdjęcia. Oraz niewyjaśniona zagadka śmierci.

Fotografie Nilsa Strindberga, które przetrwały trzydzieści lat w arktycznych warunkach (z 240 udało się ocalić aż 93), utrwaliły m.in. pierwsze kilka chwil po feralnym lądowaniu „Orła”. Jak zginęli i co się z nimi działo po ewidentnym fiasku ekspedycji? Patrząc na te zdjęcia nie sposób nie zadać sobie tych pytań.

Po wyjściu z wystawy nie szukałam informacji o polarnej wyprawie Andréego, zresztą nazwiska członków wyprawy szybko wyleciały mi z głowy. Ale te zdjęcia wryły mi się w pamięć. I pytania, na które nie znałam wtedy odpowiedzi.

Jakieś 20 lat wcześniej Szwedka Bea Uusma na nudnej imprezie sięgnęła po jedną z książek na półce gospodarza. Była to Tragedia wśród lodów. Pamiętnik wyprawy S.A. Andréego do bieguna. Zaczęła czytać i… szybko z imprezy przeniosła się do domu, by w spokoju dokończyć książkę. Lektura ją zafascynowała. Po kilku tygodniach trafiła do Muzeum Andréego – widok wyposażenia wyprawy sprawił, że „coś w niej pękło”. Poczuła, że to jest i „jej” wyprawa. Od tego momentu nie ustaje w wysiłkach by dotrzeć do prawdy, by ostatecznie ustalić co przydarzyło się członkom tej, chyba najbardziej zuchwałej wyprawy polarnej.

Efektem jej prac i poszukiwań jest książka Ekspedycja. Historia mojej miłości, którą w 2017 roku w przekładzie Justyny Czechowskiej wydało wydawnictwo Marginesy. W Szwecji Ekspedycja okazała się być najdroższą książką w historii, a autorce przyniosła nagrodę Augustpriest.

Napisana przez nią książka jest niezwykła. Spodoba się fanom detektywistycznych zagadek. Zafrapuje miłośników kryminologii i historii. Znajdziecie w niej oryginalne fotografie dokumentujące wyprawę, mapy, rysunki i tabele. Razem z autorką będziecie mogli uczestniczyć w jej śledztwie, stopniowo odkrywać tajemnice ekspedycji, stawiać i obalać hipotezy. Pozwalają na to wyciągi z dzienników i listów, oryginalne notatki, oznaczenia miejsc odnalezienia ciał i przedmiotów tam znalezionych, schematyczne rysunki z sekcji, badania DNA. Ekspedycja nie jest reportażem literackim, nie spodziewajcie się po niej literackich fajerwerków. Jej siła tkwi w materiale dowodowym, nie w finezji stylu. Pozwala czytelnikom na samodzielne formułowanie wniosków. Bea Uusma drobiazgowo przygląda się w książce zebranym danym i analizuje je dokładniej niż ktokolwiek przed nią.

To nie jedynie nowe spojrzenie na tragiczną wyprawę, jakie odkrywa przed czytelnikami autorka. Tragedia zyskuje także kobiecy wymiar, bo na miejscu w Sztokholmie pozostaje narzeczona najmłodszego członka wyprawy – Nilsa Stridberga – Anna Charlier (po francusku Charlière to… balon wodorowy). O łączącym narzeczonych uczuciu dowiadujemy się z listów, jakie pisał do niej Nils podczas wyprawy. Przez cały rok Anna czekała na powrót ukochanego, mając nadzieję, że wróci… Jej życie w pewien sposób na zawsze pozostało naznaczone tragedią.

Pomimo faktu, że wyprawa Andréego była najczęściej opisywaną wyprawą polarną w Szwecji, nikomu wcześniej nie udało się jednoznacznie ustalić co wydarzyło się na Wyspie Białej i jak umarli uczestnicy ekspedycji. Bea Uusma obala rozpowszechniane wcześniej teorie na temat śmierci baloniarzy. Na dwóch stronach książki zapisuje swoją wersję wydarzeń, bardzo prawdopodobną, rzucając nowe światło na losy balonowej ekspedycji. Zagadka medyczna sprzed wieku zostaje dzięki Uusmie rozwiązana, na tyle, na ile to możliwe.

Poza prześledzeniem losów wyprawy, książka daje nam także możliwość przyjrzenia się obsesji jaką dla autorki stało się to śledztwo. To z chęci rozwikłania polarnej zagadki Bea zdecydowała się przecież na studia medyczne! Jej emocjonalne zaangażowanie, pasja w dążeniu do odkrycia prawdy, udziela się podczas czytania.

Na spotkaniu z czytelnikami podczas Big Book Festivalu autorka zdradziła, że to jednak nie koniec jej poszukiwań – zgromadzony materiał dowodowy będzie nadal badać, tym razem korzystając z laboratoriów poza Szwecją, bardziej doświadczonych w wiekowych materiałach. Być może rzucą one jeszcze więcej światła na tę tragiczną wyprawę polarną. Czy to wystarczy Bei?

Co takiego jest w tej ponurej historii, że nie daje o sobie zapomnieć?

Anna Lipińska, @PoProstuAnia

Bea Uusma, Ekspedycja. Historia mojej miłości, przeł. Justyna Czechowska, Marginesy 2017

 

Spread the love