10 najważniejszych książek mojej młodości

Zainspirowany zastanowiłem się nad książkami, które były dla mnie najważniejsze. Patrzyłem z perspektywy czasu, biorąc pod uwagę to, jak bardzo wpłynęły na mój światopogląd oraz upodobania literackie. Muszę przyznać, że jest problemem wyliczenie ważnych tekstów, dużo bardziej obawiam się własnego ekshibicjonizmu. W końcu “powiedz mi co przeczytałeś, a powiem Ci kim jesteś”.

Poddaję się pod wasz osąd.

1. Praca zbiorowa, Poznaję świat: Książka dla dzieci 6-8 letnich 

Zachęcam do zerknięcia na jej opisy na blogach, może komuś się przypomni (np. tutaj lub tutaj).

Zaczytana na śmierć. Ocean wiedzy. Szczególnie interesowało mnie odkrycie, że można narysować przekrój kopalni i rzut mieszkania z góry. (Pierwszy raz czytałem mając ok 5-6 lat).

2. Paul de Kruif, Łowcy mikrobów

Książka czytana w łóżku (a właściwie półkotapczanie), podczas choroby, dzięki czemu teksty o Kochu, czy Pasteurze nabierały szczególnego smaczku. Zainteresowała mnie nauką, pokazała że warto zdążać do celu wbrew przeciwnościom losu. (ok. 10-11 lat).

3. Lucy Maud Montgomery, Emilka ze Srebrnego Nowiu i kolejne tomy cyklu

Nie cierpiałem Ani z Zielonego Wzgórza. Za to Emilka wprowadziła mnie w tajemnice dziewczyn akurat w czasie, gdy chłopak zaczyna interesować się płcią przeciwną. Na dodatek zasiała we mnie nutkę romantyzmu. :) (ok. 12 lat)

4. J.R.R. Tolkien, Władca pierścieni – trzy tomy

Pierwsze zarobione pieniądze. Prawie całe wakacje między 5 i 6 klasą podstawówki spędzone na stacji paliw z wiaderkiem, gąbką podczas mycia szyb kierowcom. Na koniec sierpnia wyjazd z wujkiem do Wrocławia. Tam, mając już zaszczepionego bakcyla książkowego, zdecydowałem się na zakup. Trzy tomy w kieszonkowym wydaniu CIA-Books. Wydawnictwa, którego książki fantastyczne będą mi towarzyszyć przez następne kilka lat. Najpierw zafascynowała mnie okładka. Gdy ułożyć tomy obok siebie, komponowały się w całość. Następnie “wpadłem” w treść. I nie mogę uwolnić się do dziś. (ok. 12-13 lat)

5. Aleksander Krawczuk, Poczet cesarzy rzymskich

Starożytność i Rzym interesowały mnie już wcześniej. Ale ta, dwutomowa, pozycja sprawiła, że zafiksowałem na ich punkcie dokumentnie. Wielokrotnie do niej wracałem, by odkrywać, że “wszystko już było”. I w polityce i w życiu. (ok. 14-15 lat)

6. Frank Herbert, Diuna

Pamiętam, jak przez przypadek zacząłem czytać z nudów, będąc na wakacjach u kuzyna. Jak nie przespałem nocy wciągnięty w wir wydarzeń. Poruszony rozmachem wizji, mechanizmami walki o władzę, niuansami ekonomii i wykorzystywaniem religii do celów politycznych. Oraz swoje szczęście, gdy kuzyn ofiarował mi to stare, dwutomowe wydanie “Iskier” w prezencie. (ok. 15-16 lat)

7. Jan Wolkers, Rachatłukum

Czasy liceum. Książka Wolkersa zawładnęła mną całkowicie do tego stopnia, że czytałem ją na lekcjach w szkole i wciskałem wszystkim przyjaciołom, niezależnie od tego, czy chcieli pożyczyć, czy nie. Powieść niezwykła pomimo, a może dzięki swej bezpretensjonalności i wulgarności. Chwyciła mnie za serce od pierwszych zdań: “Za cholerę nie mogłem się pozbierać do kupy po tym, jak ode mnie odeszła. Przestałem pracować, przestałem jeść. Cały dzień mogłem leżeć w brudnej pościeli.” Uświadomiła, że nie ma seksu bez konsekwencji. Zawsze za nim kryją się uczucia. Przynajmniej jednej ze stron. (ok. 17-18 lat)

8. Phillip K. Dick, Valis

“Koniolub Grubas załamał się nerwowo w dniu, kiedy zatelefonowała do niego Gloria z pytaniem, czy ma nembutal. On spytał, po co jej to potrzebne, a ona powiedziała, że chce się zabić.” Tak zaczyna się książka, która może być albo bełkotem szaleńca, albo przebłyskiem geniuszu. Pamiętam, jak się męczyłem podczas pierwszej lektury, ale też jak z każdym kolejnym rozdziałem nabierałem przekonania, że natrafiłem na coś wielkiego. Dick szokował masą nawiązań, od gnozy walentynianskiej, przez Buddyzm, Zoroastryzm presokratyków, aż do Eliade, Junga i Freuda. (ok. 17-18 lat)

9. Gustaw Herling-Grudziński, Dziennik pisany nocą,  publikowany w “Plusie Minusie”, “różowym” dodatku “Rzeczypospolitej”

Z niecierpliwością wyczekiwałem każdej kolejnej publikacji. Nauczyły mnie nie poprzestawać na ślizganiu się po powierzchni zjawisk, ale analizowania ich w głąb. Pokazywały, że warto mieć własne zdanie, nawet wbrew opinii ogółu. (ok 16-19 lat)

10. Lech Jęczmyk, Trzy końce historii czyli Nowe Średniowiecze

Felietony czytane w “Nowej Fantastyce”. Zwróciły uwagę na historiozofię (Toynbee, Spengler, Koneczny), filozofię Bierdiajewa, stosowanie zasady Pareto 20/80 i przede wszystkim na to, że “to co najważniejsze, pozostaje ukryte”. (ok. 16-19 lat)

I to właściwie tyle. Z czasów dorosłych na wspomnienie zasługują jeszcze dzieła dwóch autorów (bez wyróżnienia jednej powieści), które nie tyle mnie ukształtowały, ale raczej utwierdziły w przekonaniach. Po pierwsze, że literatura może “pokrzepiać mózgi” (Teodor Parnicki), a po drugie, że “tylko prawda jest ciekawa” (Józef Mackiewicz).

Agatokles, @Agatokles