Nie tylko Paryż, czyli literacka podróż po Francji

Słowo Francja natychmiast przywodzi na myśl wieżę Eiffla, sery, wino, muzykę, modę i Marcela Prousta. Jako nauczyciel języka francuskiego bardzo często pytam swoich uczniów o ich skojarzenia z Francją i słyszę takie właśnie odpowiedzi. Trochę mnie gdzieś w sercu boli fakt, że Francja, choć różnorodna i fascynująca, niesie za sobą przede wszystkim takie symbole. Podobnie jest z literaturą. Wszyscy znają wspomnianego już Prousta, Victora Hugo, a ostatnio również Michela Houellebecqa i bardzo często na tych nazwiskach kończy się znajomość francuskich pisarzy. Dlatego też chciałabym zaproponować Wam kilka pozycji, żeby wyjść z paryskiego kadru, spojrzeć szerzej i udać się w podróż w nieznane, które jest oddalone od Paryża zaledwie o dwie godziny jazdy pociągiem. 

1. Alice Zeniter – Sztuka tracenia, tłum. Agnieszka Rasińska-Bóbr, wyd. Sonia Draga

Ta książka to moje odkrycie tego roku, mimo że we Francji została wydana dwa lata temu (w 2017 r.). Jest to fascynująca historia o rodzinie i próbie zdefiniowania samego siebie. Autorka przedstawia trzy pokolenia kabylskiej rodziny. Przedstawicielką najmłodszego pokolenia jest Naïma. Urodziła się we Francji, znała Algierię, czyli kraj swoich przodków, tylko z ich opowieści. Jej ojciec opuścił Algierię i zamieszkał we Francji jako nastolatek i przez całe życie żadnego kraju nie traktował jak swojego. A jej dziadkowie reprezentują to pokolenie, które nigdy nie poczuło się we Francji jak u siebie i do końca swoich dni tęskniło za Algierią z ich wspomnień. Ta książka to nie tylko ciekawa i świetnie napisana powieść, ale również historia, która zwróca uwagę na proces akulturacji i integracji imigrantów. „Sztuka tracenia” skłania czytelnika do refleksji i otwiera oczy na wiele spraw, dodając odcieni szarości do dyskusji o społeczeństwie francuskim.

2. Édouard Louis – Historia przemocy, tłum. Joanna Polachowska, wyd. Pauza

W tej książce również znajdziemy wiele ciekawych odniesień do sposobu postrzegania migrantów przez społeczeństwo francuskie. „Historia przemocy” to autobiograficzna opowieść o napaści seksualnej na autora i jednocześnie głównego bohatera książki oraz o tym, co działo się potem w jego głowie, na komisariacie i w jego rodzinie. Na uwagę zasługuje nie tylko ogromna wrażliwość autora, dzięki której czytelnik wręcz czuje na swojej własnej skórze każde uderzenie napastnika i każdą spływającą po policzku łzę, ale również ciekawy i oryginalny zabieg stylistyczny: większość historii poznajemy z ust siostry bohatera, która relacjonuje przebieg wydarzeń swojemu mężowi. Dzięki temu, wszystko to, co się wydarzyło, jest dodatkowo filtrowane przez osobę trzecią. Niezwykła lektura. 

3. Leïla Slimani – Kołysanka, tłum. Agnieszka Rasińska-Bóbr, wyd. Sonia Draga

Poruszająca historia o zabójstwie dwójki dzieci przez ich nianię. Pisząc to, nie zdradzam fabuły, ponieważ czytelnik otrzymuje tę informację już na początku książki. A dalej poznaje powody, które doprowadziły kobietę do popełnienia tej zbrodni. Z początku Louise wydaje się nianią idealną – gotuje, sprząta, robi zakupy, dzieci ją lubią. A jednak coś jest nie tak, kobieta kryje w sobie jakąś smutną tajemnicę. Im lepiej poznajemy Louise, tym większe odczuwamy współczucie dla niej i jej życiowej sytuacji. W czasie lektury byłam zszokowana tymi emocjami. Zazwyczaj nie współczujemy zabójcy, a już na pewno nie zabójcy dwójki małych dzieci. Podziwiam kunszt Slimani, której udało się utrzymać napięcie i ogromne emocje do samego końca, mimo że wiadomo było kto zabił. Tutaj ważniejsze było pytanie „dlaczego?”.

4. Delphine de Vigan – Prawdziwa historia, tłum. Joanna Kluza, wyd. Sonia Draga

To kolejna pozycja, która trzyma czytelnika w napięciu i poczuciu niepokoju. Jest to historia poczytnej pisarki (w książce zastosowana jest narracja pierwszoosobowa, więc można doszukać się wątków autobiograficznych), którą zaczął przytłaczać jej własny sukces i konieczność pisania kolejnych książek. Pewnego dnia spotyka L., młodą kobietę, która okazuje jej zrozumienie, nie wywiera presji i daje przestrzeń do oddechu. Do czasu. Kobiety stają się sobie coraz bliższe, aż w końcu L. całkowicie zawładnęła pisarką. Bardzo ciekawie poprowadzona akcja, napięcie rośnie powoli, dzięki czemu można dogłębniej poczuć proces przejmowania kontroli nad czyimś życiem. Książki de Vigan najczęściej opowiadają historie kobiet i przepełnione są silnymi, czasem skrajnymi emocjami. Warto dać się im ponieść w czasie lektury.

5. Marcel Pagnol – Chwała mojego ojca, Zamek mojej matki, tłum. Małgorzata Paszke, wyd. Esprit

A teraz propozycja z pięknym i bezpretensjonalnym językiem. Marcela Pagnola odkryłam w czasie wakacji w Prowansji. Mieszkałam wtedy w małym miasteczku Aubagne, z którego pochodził Pagnol. Jest to ważne nazwisko nie tylko dla francuskiej literatury, ale także filmu i teatru. „Chwała mojego ojca” i „Zamek mojej matki” to przesympatyczne książki, przedstawiające dzieciństwo autora. Dzięki nim poznajemy wiele kulturowych smaczków pozwalających lepiej poznać południe Francji. Te napisane w sposób wzruszający, ale i z dużą dawko humoru historie zostają w pamięci na długo. Aż ciepło się robi na sercu w czasie lektury. 

6. Gustaw Flaubert – Pani Bovary, tłum. Ryszard Engelking, wyd. Sic!

Moją relację z klasyką francuskiej literatury, za sprawą studiów, można określić stwierdzeniem „to skomplikowane”. Ale gdy ktoś mnie pyta o moją ulubioną książkę z tej kategorii, mówię bez wahania „Pani Bovary”. Być może to moja słabość do bohaterek, które nie wiedzą czego chcą (uwielbiam również Izabelę Łęcką Prusa) ale uważam, że postać Emmy jest fascynująca. Zagubiona, dziś powiedzielibyśmy depresyjna, szukająca miłości i akceptacji, a jednocześnie irytująca w swojej próżności i niedostrzegająca bogactwa, które ma na wyciągnięcie ręki. Mimo że powieść została napisana w XIX wieku, pokazuje problemy, z jakimi zmagają się również współczesne rodziny. Flaubert przybliża nam także obraz ówczesnego społeczeństwa francuskiego i jego przywary. 

7. Clémentine Beauvais – Pasztety, do boju! tłum. Bożena Sęk  wyd. Dwie Siostry

Swoją listę zakończę pozycją skierowaną do czytelnika Young Adult, którą moim zdaniem może przeczytać każdy. Trzy nastolatki w głosowaniu na Facebooku otrzymały odznaki złotego, srebrnego i brązowego paszteta, czyli zostały uznane za najbrzydsze dziewczyny w szkole. Po chwili rozpaczy postanawiają wyruszyć na rowerach do Paryża, żeby wziąć udział w pewnej ważnej ceremonii. Niespodziewanie Internet, który początkowo zadał im wielki ból, w czasie podróży przyczynił się do ich popularności. Ta historia jest przezabawna, wielokrotnie wybuchałam śmiechem podczas lektury, co w moim przypadku oznacza, że książka musi być naprawdę śmieszna. Powieść porusza także wiele poważnych problemów: rozpad rodziny, wojna, niepełnosprawność, kompleksy. Pozycja obowiązkowa dla każdej nastolatki, również tej po trzydziestce. 

Przypuszczam, że może Was zaskoczyć brak „najważniejszego” francuskiego nazwiska, czyli rozchwytywanego od pewnego czasu w Polsce Michela Houellebecqa. Otóż nie jest to przypadek. Nie jestem fanką jego pióra, dlatego w moim subiektywnym zestawieniu nie ma dla niego miejsca. Wspominam go jednak tutaj, ponieważ nie można mu odmówić ogromnego wkładu w świat francuskiej literatury i uważam, że każdy świadomy czytelnik powinien sięgnąć po jakąś jego książkę, żeby sprawdzić, czy ten styl do niego przemawia. 

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po którąś z tych książek i że każdy znajdzie coś dla siebie. Czytajcie francuskie książki, bo to naprawdę dobra literatura! 

Dorota Padzik, autorka bloga Francuski rozdział