ok 2 minut zajmie Ci przeczytanie tego tekstuJulian Tuwim, sylwetka kierunkowa

„My, Żydzi polscy” to najbardziej osobisty i poruszający utwór Juliana Tuwima. Utwór szczególny, nigdy dotąd nieopublikowany przez żadne wydawnictwo literackie. Nie znajdziemy go w żadnym, nawet wielotomowym wydaniu dzieł Tuwima. Poeta napisał go na emigracji i opublikował w sierpniu 1944 roku w londyńskim miesięczniku „Nowa Polska”, redagowanym przez Antoniego Słonimskiego. Zadedykował go matce, która zginęła w warszawskim getcie. Usiłował w nim wyjaśnić Żydom, dlaczego czuje się Polakiem, a Polakom – dlaczego czuje się Żydem. W rezultacie powstał poemat liryczny (przez krytyków określany jako manifest poetycki, spowiedź, wyznanie, dokument literacki) przedstawiający losy Żydów polskich – pomnik narodu, którego już nie ma.

„My, Żydzi polscy” to odpowiedź na „pytanie w pewnym stopniu uzasadnione – tłumaczy Julian Tuwim. – Zadają mi je Żydzi, którym zawsze tłumaczyłem, że jestem Polakiem, a teraz zadadzą mi je Polacy, dla których, w znakomitej ich większości, jestem i będę Żydem. Oto odpowiedź dla jednych i drugich.

Tylko język polski nigdy nie zdradził Tuwima – uważa Mariusz Urbanek, autor jego biografii ” Tuwim.Wylękniony bluźnierca”. wszyscy inni zapierali się Tuwima, odmawiali mu prawa i do bycia Polakiem i do bycia Żydem, język nie zdradził go nigdy.

Julian Tuwim – trzeci z lewej w drugim rzędzie, 1944 rok

– „Tuwim nie pisze po polsku, lecz tylko w polskim języku (…), a jego duch szwargoce” – donosiło „Prosto z mostu” w latach 30. Tuwim był widoczny, cieszył się popularnością gwiazdy telewizji w epoce przed wynalezieniem telewizora. Był na celowniku, wręcz prowokował swoim powodzeniem. Nazywano go „żydowskim pornografem” po publikacji wiersza „Wiosna” w 1918 roku, z powodu pochodzenia nie przyjęto go do Polskiej Akademii Literatury, utrzymywano, że jego wiersze „zażydzają” polską literaturę, „cuchną cebulą”. Określano go też mianem „gudłajskiego Mickiewicza”.

Sam poeta długo próbował lekceważyć prawicową prasę, wyśmiewał się z oponentów w kabaretowych skeczach, na łamach „Wiadomościach Literackich”. Ale frustracja gdzieś się w nim odkładała, znajomi wspominali narastającą obsesję poety, który reagował na ataki coraz gwałtowniej. Na początku lat 30. u Tuwima zaczęły się stany lękowe, które przerodziły się w agorafobię tak skrajną, że całymi miesiącami poeta nie był w stanie wyjść z domu, leżał w pokoju za zasłoniętymi kotarami. Te okoliczności były też podstawowym powodem jego wyborów politycznych. Tak bardzo bał się, że Polska po wojnie odrodzi się taka sama, że uznał komunizm za jedyną tamę faszyzmu. Było to myślenie bardzo naiwne.

Na podstawie afiszu „My, Żydzi Polscy” – Juliana Tuwima w Teatrze Żydowskim i wywiadu z Mariuszem Urbankiem.

5 (100%) 1 vote