Kielecka masakra low tech. Joanna Tokarska-Bakir, „Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego”

4 lipca 1946 zwykli kielczanie wraz z żołnierzami, bezpieczniakami i milicjantami polowali na Żydów. Początek tej historii jest pewny. Ośmioletni Henio Błaszczyk, syn szewca, zaginął i odnalazł się po dwóch dniach. Dalsze wydarzenia opisuje trudny do złączenia w harmonijną narrację wielogłos. Polifonia składająca się z prób umniejszania odpowiedzialności, naiwnej ludowej wiary, przesądów, uprzedzeń i teorii spiskowych. Koniec zaś jest boleśnie konkretny – bestialsko zamordowanych 37 żydów i 3 chrześcijan, 35 osób rannych.

Na temat pogromu kieleckiego napisano już wiele. Można wskazać choćby Pogrom Żydów w Kielcach 4 lipca 1946 roku Bożeny Szaynok (Bellona, 1992) czy dwutomową publikację Instytutu Pamięci Narodowej Wokół pogromu kieleckiego pod red. Łukasza Kamińskiego i Jana Żaryna (IPN, 2006). Dlaczego więc praca Joanny Tokarskiej-Bakir jest książką potrzebną i wyczekiwaną? Przede wszystkim ze względu na dwa czynniki. Pierwszym z nich jest obfitość bazy źródłowej. Autorka wykonała w trakcie kwerendy żmudną pracę i dotarła do wielu niewykorzystywanych do tej pory świadectw. Dobrze obrazuje to poniższy passus:

W 1992 roku Bożena Szaynok pisała, że znalazła zaledwie kilka relacji na temat „wejścia milicjantów i żołnierzy do domu żydowskiego”. W rezultacie poszukiwań archiwalnych do tej książki odnaleziono ponad 30 takich relacji, pochodzących z 1946 roku oraz o wiele późniejszych. Składający je Żydzi byli obecni na Plantach w czasie pogromu i wszyscy zeznają o milicjantach i wojskowych, którzy zaatakowali dom. Jeśli dodać do tego zbiór zeznań z okresu drugiego śledztwa kieleckiego, gdy prokurator Zbigniew Mielecki przesłuchiwał świadków w Izraelu, liczba ta ulegnie podwojeniu. Potroi się, gdy dojdą rozmowy z ocalałymi, zdeponowane w Instytucie Pamięci Narodowej przez reżysera Andrzeja Miłosza, a także wspomnienia ocalałych, do których dotarłam. Tak samo rozległy materiał dotyczy kielczan, których relacje znalazły się w niewykorzystanych materiałach do filmu „Świadkowie”, udostępnionych mi przez Marcela Łozińskiego[1].

Szczególnie interesujące wydają się cztery nieznane do tej pory źródła: relacje oskarżonego o porwanie Henia Kalmana Zingera – pierwszego z zatrzymanych Żydów, widzącego jego zatrzymanie Rachmila Tajtelbauma, znajdującego się w budynku Komitetu Żydowskiego Gerszona Lewkowicza oraz notatki przewodniczącego Centralnego Komitetu Żydów Polskich Adolfa Bermana.

Mnogość źródeł – zwłaszcza sprzecznych ze sobą – może okazać się dla badacza utrapieniem. Zamiast pozwolić bezapelacyjnie ustalić fakty, zaciemnia tylko obraz. I tu pora napisać o drugiej zalecie książki. Tokarska-Bakir, dzięki swojemu antropologicznemu zapleczu, przyjmuje perspektywę badawczą, która pozwala jej poradzić sobie z tym materiałem ze zręcznością prestidigitatora. Autorka odtwarza portret społeczny pogromu przy pomocy mikroanalizy krytycznej. Oddaje głos możliwie dużej liczbie uczestników wydarzenia, bada ich biografie i wzajemne powiązania. Manewr ten pozwala nie tyle potwierdzić fakty i teorie, ile niektóre z nich sfalsyfikować.

(…) Jeśli sięgnąć do tła społecznego, czyli biografii uczestników, i to nie pojedynczych, ale ustawionych w serie – pisze Tokarska-Bakir – łatwiej wyrobić sobie pogląd, co było prawdopodobne, a co nie, i pewne scenariusze wykluczyć. W zalewie teorii spiskowych, w które obfituje historiografia pogromu kieleckiego, ów mało efektowny zabieg, jakim jest eliminacja niedorzeczności, to wcale nie jest mało[2].

Tokarska-Bakir wskazuje kilka czynników, które współistniejąc umożliwiły antyżydowski tumult. Oprócz antysemickich przekonań uczestników pogromu są to: słaba kadrowo (pełna wojennych przestępców milicja), zdemoralizowane wojsko i pogrążony w wewnętrznych gierkach politycznych Urząd Bezpieczeństwa. Pogrom – co autorka podkreśla kilkukrotnie – nie był prowokacją (ani Rosjan, ani podziemia niepodległościowego, ani syjonistów). Teza ta (przynajmniej mnie) nie powala swoją błyskotliwością i oryginalnością, ale rolą naukowca jest szukanie dowodów na potwierdzenie spraw także tych, które intuicyjnie uznajemy za oczywiste.

Na duże uznanie zasługuje sposób, w jaki autorka organizuje tekst. Zapanowanie nad tak bogatym materiałem i nadanie mu przejrzystej struktury jest nie lada wyczynem. Pierwszy tom został podzielony na cztery części. Część pod tytułem „Ruch” opowiada o samym pogromie. Autorka oddaje w niej głos kieleckim Żydom, dzięki czemu gęstniejącą lipcową atmosferę możemy obserwować ich oczami. Zapoznajemy się w niej także z „dowodami rzeczowymi. Przede wszystkim fotografiami Julii Pirotte (fotografki Wojskowej Agencji Fotograficznej) oraz protokołami oględzin. Poznajemy także Henia Błaszczyka oraz jego środowisko. „Kadrowanie” umiejscawia pogrom w szerszym kontekście. Tokarska-Bakir odtwarza w tej części stosunek do pogromu Kościoła, podziemia niepodległościowego oraz władzy komunistycznej. Z tej części dowiadujemy się także o udziale robotników w masakrze oraz o tym, że zajścia antyżydowskie miały miejsce nie tylko przy Plantach. Część trzecia – „Wstrząsy zapowiadające” – w mojej ocenie jest najważniejszym fragmentem Pod klątwą. To właśnie w niej autorka, dzięki szczegółowej analizie życiorysów pracowników Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej, wojskowych oraz ludzi ze środowiska wojewody Wiślicza-Iwańczyka, odpowiada na pytanie, dlaczego pogrom był możliwy. W części IV – „Wstrząsy wtórne” – Tokarska-Bakir tworzy narracyjną klamrę oddając głos kielczanom, którzy wspominają wydarzenia z 1946 po latach.

Pod klątwą ma też swoje wady. Pierwsza z nich wynika z założenia, które przyjęła autorka w trakcie pisania. Wyraża je explicite we „Wstępie”: „Aby ułatwić lekturę narracji w tomie pierwszym, pisanym z myślą o jak najszerszym gronie czytelników, niekiedy stosowałam skróty i parafrazy[3]”. Momentami w tomie pierwszym brakuje mi naukowej precyzji. Niektóre fakty Tokarska-Bakir porządkuje nie mając ku temu stuprocentowych przesłanek. Asekuruje się wtedy pisząc, że coś miało miejsce być może lub najprawdopodobniej.

Często też miałem kłopot ze zorientowaniem się, czy występująca w książce narracja pierwszoosobowa jest przytoczeniem dokumentu in extenso, czy też stworzoną przez autorkę kompilacją różnych wypowiedzi. W (dość niestarannie przygotowanej) wersji elektronicznej książki, którą czytałem, cytaty nie są oznaczone w odpowiednio wyraźny sposób, co przy strategii narracyjnej przyjętej przez autorkę sprawia wrażenie bałaganu. Nie przykrywa tego listek figowy w postaci tomu drugiego zawierającego wyłącznie dokumenty, bo czytelnik z „najszerszego grona” raczej po niego nie sięgnie.

 Mam wrażenie, że niewykorzystany w pracy Tokarskiej-Bakir został całkiem pokaźny zbiór źródeł ikonograficznych. Autorka we „Wstępie” sugeruje coś zgoła innego: „Mam nadzieję, że przyczyni się do tego [zobaczenia pogromu oczami jak największej liczby świadków] także dobór ilustracji do niniejszego tomu, podporządkowany idei portretu społecznego. Starałam się, by jak znalazło się w nim jak najwięcej twarzy aktorów opisywanych zdarzeń. Są one źródłem historycznym, czasem bardziej wymownym niż dokumenty[4]”. Mimo tych zapowiedzi zdjęcia w książce pełnią funkcję wyłącznie ilustracyjną i nie przypominam sobie jakiejkolwiek próby ich analizy.

Trudno tego rodzaju pracę oceniać w skali punktowej. Kończąc postaram się więc tylko wskazać, dlaczego tę książkę trzeba przeczytać. Po pierwsze, dla wrażenia obcowania z realnymi bohaterami, obserwowania pogromu od dołu, z perspektywy chodnika. Po drugie, dla nowych źródeł. Po trzecie wreszcie, ponieważ bardzo dobrze wpisuje się w toczącą się dyskusję na temat stosunków polsko-żydowskich. A postępująca brutalizacja dyskursu publicznego sprawia, że – niestety – książka ta staje się bardzo aktualnym ostrzeżeniem.

Kot Trumana, @Kot_Trumana

Joanna Tokarska-Bakir, Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego, wydawnictwo Czarna Owca

[1] Joanna Tokarska-Bakir, Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego, Warszawa 2018, t. 1 (wszystkie cytaty podaję za wersją elektroniczną książki).

[2] Tamże.

[3] Tamże.

[4] Tamże.

5 (100%) 2 votes