Obyśmy żyli w nudnym roku

Powszechnie znane jest to starochińskie przekleństwo “obyś żył w ciekawych czasach”. Ciekawe czasy, czasy, w których dużo się dzieje, wymagają czynów, a nie idei. Wymagają aktywności i zaangażowania, nie czas na uczone lektury i mądre słowa. Wykazać się trzeba czynem, dyskusje odstawiając na wieczne potem.

Mam nadzieję, że rozpoczęty już 2019 rok przyniesie Wam, nam, przede wszystkim chwilę wytchnienia. Byśmy mogli zanurzyć się w dobrej książce, może zakopać pod kocem z herbatą i rozkoszować tymi tyci literkami na kartkach.

Podsumowanie 2018

W 2018 roku nałożyłem na siebie dwa istotne postanowienia:

  1. oczekiwałem, że w 2018 roku przeczytam co najmniej 52 książki,
  2. oczekiwałem, że połowa przeczytanych przeze mnie książek będzie napisana przez kobiety.

Podsumowując czytelniczo miniony rok, ze smutkiem stwierdzam, że nie udało mi się osiągnąć żadnego z zakładanych celów. Przeczytałem 38 książek, a więc całkiem sporo brakowało mi do założonych 52 pozycji. Raptem 14 przeczytanych w zeszłym roku książek zostało napisanych przez kobiety (a więc ok. 37%). Na swoją obronę powiem, że przez cały rok przeczytałem tylko jedną powieść, a i to była lektura mocno wsparta na filozofii. Po co czytać powieści, skoro z tylu książek można się czegoś nowego dowiedzieć [*proszę tego nie brać do siebie, każdy ma prawo czytać, co uważa, a jakiejś selekcji dokonać trzeba]?

Gdy tak przeglądam listę zeszłorocznych lektur, zastanawiam się, które z nich mógłbym polecić każdemu bez wyjątku? Które książki były dla mnie czymś wyjątkowym? I mam dla Was złą wiadomość. Nie jestem w stanie wskazać żadnej książki. Jeśli chcielibyście jednak sięgnąć po coś, co wyjątkowo mi się spodobało, to mogę polecić Rzeźników i lekarzy Lindsay Fitzharris, Teatr świata Thomasa Reinertsena BergaImperium Habsburgów Petera M. Judsona.

Zdecydowanie łatwiej określić moje osobiste rozczarowania czytelnicze 2018 roku. Muszę tutaj wspomnieć przede wszystkim o Chwale Aten Anthony’ego Everitta, Nowym autorytaryzmie Macieja Gduli i Elegii dla bidoków J.D. Vance’a, choć nie wiem, czy rozczarowanie nie wzięło się z moich wymagań, rozbudzonych przez medialny szum związany z książkami Gduli i Vance’a.

Plany na ten rok?

W tym roku oczekuję od siebie zrealizowania jednego celu: chciałbym przeczytać w 2019 roku co najmniej 52 pozycje. Czas pokaże, czy uda się zrealizować to postanowienie. Rezygnuję z założenia, by połowa moich lektur była napisana przez autorki. Dlaczego?

Przeglądałem listę lektur, które chciałbym w tym roku przeczytać. Możecie ją również podejrzeć na załączonej fotografii. Jak widzicie, lista zawiera ok. dwudziestu książek, z czego znaczna większość napisana jest przez mężczyzn. Nie mam problemu z tym, by sięgnąć po książkę napisaną przez kobietę, jeśli jej temat będzie mnie interesował.

Tym samym mam dla Was wyzwanie. Widzicie te książki, widzicie, czego dotyczą. Deklaruję, że jeżeli znajdziecie mi ich “odpowiednik” napisany przez kobiety, tę drugą książkę również będę chciał przeczytać. Przykładowo: na liście znaleźć możecie Pax Romana Adriana Goldsworthy, a więc książkę traktującą, oględnie mówiąc, o Starożytnym Rzymie. Autorem jest mężczyzna, ale znamy równie ciekawą książkę, napisaną przez kobietę, mianowicie S.P.Q.R. Mary Beard. Niniejszym deklaruję, że ta książka również zostanie wpisana na moją listę czytelniczą. Znajdźcie mi książkę, a i czas się znajdzie.

To co, kto przyjmuje wyzwanie?

Filip, @smootnyclown

Spread the love