ok 2 minut zajmie Ci przeczytanie tego tekstuTrzy książki pod choinkę

Proste zadanie: Opisz trzy książki pod choinkę, w sam raz do przeczytania miedzy starym a nowym rokiem, okazało się nie takie łatwe. Po kilku nieprzespanych nocach, wyrwaniu resztki włosów i innych tego typu przyjemnościach, udało mi się dojść do pewnego konsensusu.
 
Pierwszą propozycją jest więc książka nietraktująca bezpośrednio o Bożym Narodzeniu, poświęcona jednak historii chrześcijaństwa w odległym punkcie Ziemi. W 300 latach milczenia. W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan John Dougill relacjonuje jedno z pierwszych nowożytnych spotkań Wschodu i Zachodu, a także efekty, jakie przyniosło. To opowieść o sile wiary, znaczeniu polityki, ale i nieporozumieniach stojących za początkowymi sukcesami, następnie koszmarną klęską „pierwszej chrystianizacji” Japonii. Książka jest odrobinę lepsza w warstwie historycznej niż współczesnej, ale i tak w sam raz na, powiedzmy, drugi dzień Świąt.
John Dougill, 300 lat milczenia. W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan,  Wydawnictwo Agora

Pochłaniając absolutne już resztki makówek i innych frykasów ze stołu świątecznego nie sposób się długo smucić, więc kolejna polecanka będzie gatunkowo lżejsza. Tajemnica zaginionej ślicznotki Eduardo Mendozy to już piąta część cyklu o barcelońskim detektywie-lumpie, jak zwykle wbrew swej woli uwikłanym w śledztwo prowadzące w świat katalońskich elit. W w mojej prywatnej opinii część najlepsza i można ją czytać bez znajomości poprzednich. Kilkanaście lat temu „Przygody fryzjera damskiego” były dość mocno promowane, a „Ślicznotka” to dobra okazja na ewentualny powrót.
Eduardo Mendoza, Tajemnica zaginionej ślicznotki,  Wydawnictwo Znak 

Ostatniej propozycji nijak nie można przypasować do świątecznej atmosfery, ale Prawo do światła Johna Banville’a to najlepsza powieść, jaką w tym roku czytałem. I po prostu nie potrafię jej nie polecić. Irlandzki prozaik jest może i pisarzem nierównym, ale tu osiąga absolutne mistrzostwo stylu. Nie jest to najłatwiejsza lektura pod względem emocjonalnym, ale finalnie przynosi katharsis. Nie tylko głównemu bohaterowi. Takie oczyszczenie może być bardzo przydatne przed sylwestrowym balem…
John Banville, Prawo do światła, Wydawnictwo Świat Książki

Oceń ten wpis!