Trzy najlepsze książki pod choinkę

Ogar piekielny ściga mnie. Zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę, Hampton Sides, Wydawnictwo Czarne

Reportaż historyczny, i to reportaż w zasadzie idealny. Sides drobiazgowo odtwarza na 500 stronach historię sprzed ponad półwiecza. Wskrzesza stare emocje amerykańskiego Południa i wyciąga trupy z jego szaf. Czyta to się to jak najlepszej próby kryminał, choć od początku wiemy kto zginie, kto zabije i jak do tego dojdzie. Namalowany przez Sidesa portret pastora z Atlanty jest bardzo daleki od hagiografii, choć wielu współczesnych chciałoby widzieć w nim niemal Boga, bo taka śmierć mitologizuje. Cenne są refleksje autora o naturze teorii spiskowych. Nade wszystko jest to pisarstwo znakomite technicznie.

“Mezopotamia”, Serhij Żadan, Wydawnictwo Czarne

Ostatnimi czasy lektury dobieram śledząc laureatów polskich i zagranicznych nagród literackich. To całkiem sensowna metoda, która pomaga wyłuskiwać perełki. Tak jest z „Mezopotamią” Serhija Żadana, która zdobyła dość prestiżową Nagrodę Angelusa.  To wspaniała ni to powieść, ni zbiór opowiadań, miejska ballada o współczesnej Ukrainie, napisana tak popisowo, że jako Polak zazdroszczę Ukraińcom takiego pisarza. Żadan ma wreszcie tę umiejętność, której zdaje się brakować licznym polskim literatom – potrafi jednocześnie być krytyczny i opiewać „swój” lud, nie popadając ani przez moment w ton wyraźniej niechęci wobec niego. A przecież opisuje doły społeczeństwa: charkowską żulię, pospolitych cwaniaczków i zwyczajnych bandytów, ale robi to w taki sposób, że czujemy do nich sympatię. Choć od początku wiemy, że wschodnia Ukraina to nie jest dobre miejsce do życia (i umierania). Doskonała rzecz.

„Tamtego ranka kiedy po nas przyszli. Depesze z Syrii”, Janine di Giovanni, Wydawnictwo Czarne

Krótko: prawdopodobnie najlepsza rzecz o wojnie w Syrii, jaka pojawiła się na polskim rynku. Wojna, którą amerykańska reporterka opisuje to ta najgorsza: wojna domowa (po niej przestaniesz już łapać się na pytania kolejnych powiatowych mistrzów cienkiej riposty: dlaczego Syryjczycy uciekają do Europy, a nie walczą o swój kraj?). Poznać możemy racje różnych jej stron, choć w większości są to jednak ofiary reżimu Assada, bo to w niej on jest największym łotrem, co pokazują czarno na białym liczby. Robią wielkie wrażenie wypowiedzi tych, którzy do „wiosny arabskiej”, a później wojny przystąpili ochoczo licząc na obalenie zdemoralizowanego reżimu, ale dość szybko stracili jakiekolwiek złudzenia, bo jakiekolwiek morale zniszczył radykalizm obu stron. Jak mówi  jeden z rozmówców Giovanni: „”po 5 latach wojny nie wierzysz już w nic”. Miażdżąca książka, w której odmierzane po aptekarsku zdania, są czasami jak pocisk wystrzelony w serce.  To trzeba przeczytać.

Krystian, @kryztiandk

5 (100%) 1 vote