Barbara Engelking, „Jest taki piękny słoneczny dzień”

Udział Polaków w Holokauście to temat tabu a dyskusja na ten temat jest niezwykle emocjonalna. Biorąc pod uwagę skalę traumy, jaką była dla nas wojna, nie dziwi, że polska debata na ten temat jest tak bardzo neurotyczna. Temat dotyka kluczowych rejonów naszej psychiki narodowej, przede wszystkim głęboko zakorzenionego poczucia bycia ofiarą. Każde twierdzenie, które podważa kompleks martyrologiczny, spotyka się z niezwykle mocnym wyparciem. Charakterystyczny jest casus Grossa, którego publikacje mało kto czytał, ale budzą niezwykle emocjonalne reakcje.

Książka Barbary Engelking dotyczy właśnie tego trudnego tematu relacji polsko-żydowskich podczas wojny. Tematem są losy Żydów ukrywających się na wsi polskiej w latach 1942-1945. W tym okresie miał miejsce trzeci etap Zagłady. W pierwszym Żydzi zostali stłoczeni do gett, w drugim byli wywożeni do obozów zagłady i tam mordowani na masową skalę. Trzeci etap dotyczy tych Żydów, którym udało się uciec z pociągów do obozów lub gett. By dotrwać do końca wojny uciekinierzy musieli się ukrywać.

Ukrywający się Żydzi byli zdani na łaskę lub niełaskę Polaków. Potrzebowali dachu nad głową, jedzenia, okrycia. Polacy byli panami życia Żydów. To od ich decyzji zależało, czy dana osoba przetrwa czy zginie. Decydując o wydaniu Żyda Polak wydawał na niego wyrok śmierci.

Jak zachowywali się Polacy w obliczu takich dylematów?

Autorka opiera swoją odpowiedź na przekazach historycznych. Są to głównie relacje ocalałych z zagłady Żydów, zawarte w Żydowskim Instytucie Historycznym, jak i relacje zawarte w Instytucie Yad Vashem. Z drugiej strony bierze także pod uwagę tzw procesy sierpniowe. Nazwa wywodzi się od ustawy uchwalonej przez PKWN 31 sierpnia 1944. Ustawa nazywana dekretem sierpniowym była podstawą ścigania osób podejrzanych o współudział w Holokauście, a więc to na jej mocy karano np. tzw. szmalcowników (złamano przy tym zasadę, iż prawo nie działa wstecz).

Odpowiedź na pytanie o ludzkie zachowania nie jest jednoznaczna. Przede wszystkim rzuca się w oczy nieadekwatność pojęcia narodu w zastosowaniu do opisywanych wydarzeń. Pojęcie narodu zakłada, że wszyscy myśleli podobnie, sugeruje, że cały naród działał wspólnie, wspólnie walczył z nazistami. Jeśli ktoś robił coś złego to był renegatem, złą jednostką. Takie spojrzenie jest błędne. Nie istniała żadna narodowa jednomyślność. Nie było jednej jednolitej postawy całej polskiej ludności wobec Żydów. Ludzie zachowywali się różnie, jedni lepiej inni gorzej. Polacy próbowali przetrwać trudny czas wojny, kierowali się różnorodnymi interesami i emocjami, na ich zachowania wpływ miał strach, chciwość (pragnienie zdobycia majątku żydowskiego, mit żydowskiego złota), antysemityzm, ale także bliskie lub daleki więzi z Żydami z czasów  przedwojennych czy poglądy polityczne.

Istotne jest to, że w warunkach demoralizacji wojennej, wydawanie czy wręcz mordowanie Żydów nie spotykało się na ogół z ostracyzmem społecznym. Podczas wojny śmierć, głód, strach przed niemieckim terrorem był częścią życia codziennego. Ten strach wpływał demoralizująco, rozkładał relacje międzyludzkie. Wytwarzał, jak to określa Engelking, “pustynie ludzką”. Nikogo więc nie dziwiło, jeśli sąsiad wydał pukającego do jego domu Żyda Niemcom i otrzymał w zamian 3 kg cukru.

Przykłady bohaterstwa czy zwykłej ludzkiej przyzwoitości można docenić tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę jakiej odwagi wymagały i jak wielu ludzi nie było do tej przyzwoitości zdolnych. Click To Tweet

Przyjęło się uważać, że Armia Krajowa była zdecydowanie przeciwna szmalcownikom i karała ich śmiercią. Faktycznie zdarzały się kary śmierci dla szmalcowników. Badania Engelking pokazują jednak, że takie kary zdarzały się rzadko. Jeśli miały miejsce to dana osoba musiała podpaść podziemiu także w inny sposób. Co zaskakujące, Engelking odnotowuje także przekazy ocalałych Żydów, którzy twierdzili, że niektóre oddziały partyzantki mordowały Żydów.

Próbując zrozumieć lepiej ludzkie zachowania i emocje autorka sięga po psychologię społeczną np. teorie atrybucji. Z drugiej strony snuje też na marginesie filozoficzne rozważania o naturze zła. Jej celem jest odsłonięcie pewnego skrawka prawdy na temat natury ludzkiej, nie na temat narodu, a właśnie na temat człowieka, na temat tego jak zachowują się ludzie w ekstremalnych warunkach.

Opowieść Engelking bywa mroczna i ponura, ale znajdują się w niej także jasne momenty. Wielu Żydów przetrwało przecież właśnie dzięki pomocy Polaków. Jak argumentuje autorka przykłady bohaterstwa czy zwykłej ludzkiej przyzwoitości można docenić tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę jakiej odwagi wymagały i jak wielu ludzi nie było do tej przyzwoitości zdolnych. Jak pisze Engelking na tle okrucieństwa i obojętności przykłady przyzwoitości czy bohaterstwa są jak łyk świeżej wody i pozwalają odzyskać wiarę w człowieka.

Barbara Engelking, Jest taki piękny słoneczny dzień, Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

T. K. Neuropkin, @neuropek

 

Oceń ten wpis!