Dionisios Sturis, „Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji”

To książka dla wszystkich, którzy nie zgadzają się na znieczulicę społeczną, na brak empatii, na zamykanie oczu na cierpienie innych ludzi. Dla tych, którzy rozumieją, że milczenie i obojętność to pomocnictwo. Dla tych, którzy, przez to, jak Polacy traktują uchodźców wpadają w gniew i kompleksy. Dla tych, którzy zaczęli wstydzić się tego, że są Polakami.

Dzięki Dionisowi Sturisowi, potomkowi uchodźców z pogrążonej w wojnie domowej Grecji, mamy okazję poczuć się lepiej. Bo Sturis opowiada historię, która, biorąc pod uwagę, co się dzisiaj w Polsce dzieje, nie miała prawa się wydarzyć. A się wydarzyła. Polacy pomogli uchodźcom z Grecji.  Polacy, gotowi – mimo własnych problemów politycznych i ekonomicznych – wesprzeć tych, którzy znaleźli się w trudniejszej sytuacji. 

To opowieść o kilkudziesięciu tysiącach uchodźców, którzy, pomimo tego, że w Grecji czekała ich śmierć, marzą o tym, żeby wrócić do ojczyzny. Bo uchodźcy, to nie bezpaństwowcy, to ludzie, którzy przez wojnę zostali oderwani od własnych korzeni, wygnani z miejsc, które kochają, oderwani od rodzin, niepewni ich losu. Gdy uchodźcy z Grecji układali sobie życie w Polsce, w Grecji nadal toczyła się wojna. To opowieść o codziennych dramatach ludzi, którzy nie zmienili swojego miejsca zamieszkania dlatego, że chcieli, tylko dlatego, ze zostali do tego zmuszeni. O bojowniczkach i bojownikach walczących w greckiej wojnie domowej, ale także cywilach, a przede wszystkim dzieciach- przerażonych i chorych, często- sierotach.

Sturis tworzy portret ludzi oderwanych od swojej ziemi i swojej kultury, świadomych, że powrót do ojczyzny – przynajmniej przez jakiś czas – będzie dla nich niemożliwy. Ale, właśnie dzięki postawie Polaków, ból związany z wojennymi traumami, fizycznym cierpieniem, kalectwem, sieroctwem jest możliwy do zniesienia.

Grecka wojna domowa, która wybuchła pod koniec lat 40. była największym konfliktem w Europie od czasu zakończenia II wojny światowej, aż do wojny na Bałkanach. Została kompletnie wymazana z pamięci Europejczyków, którzy po hitlerowskiej pożodze i tragedii Holokaustu nie interesowali się zbytnio lokalnymi walkami.

Komunistyczna partyzantka była wspierana finansowo i militarnie przez kraje socjalistyczne, w tym bierutowską Polskę, która przyjęła 9200 dorosłych Greków i Macedońców, i  4000 dzieci ewakuowanych z terenów wojennych. Ale trudno widzieć w tym jedynie propagandową bratnią pomoc, bo wszyscy stanęli na wysokości zadania. Politycy i zwykli Polacy. Sąsiedzi. Grecy i Macedończycy trafili do najlepszych ośrodków, mieli najlepszych lekarzy, rehabilitantów, nauczycieli, opiekunów. Nie bez powodu ośrodek Nowe Życie był nazywany przez Polaków Kanadą. Bo jeśli chodzi o zaspokajanie podstawowych potrzeb niczego im nie brakowało.

Dzięki Dionisowi Sturisowi, potomkowi uchodźców z pogrążonej w wojnie domowej Grecji, mamy okazję poczuć się lepiej. Click To Tweet

Greccy uchodźcy nie bali chodzić się po ulicach, nie bali się, ze zostaną pobici, zwyzywani, wyrzuceni z autobusu. Ich dzieci nie wracały z płaczem do domu. Zakładali z Polakami mieszane rodziny, przyjaźnili się, dzieci wychowywały się na wspólnych podwórkach.

Jak pisze Artur Domosławski – ten reportaż zawstydza dzisiejszą Polskę. Dodam- przynajmniej powinna zawstydzać. Pewnie jednych zawstydza, innych nie, ale na pewno pokazuje, że Polacy potrafią być solidarni, że Solidarność, to nie jest wyświechtane hasło. Naszą bronią jest solidarność- bronią przed tymi, którzy rządzą dzisiejszą Polską, straszą uchodźcami, podsycają nienawiść, szczują. Bronią przed Polską odhumanizowaną, niezdolną do wzniesienia się między podziały w imię wyższych. Bronią przed relatywistami, którzy traktują problem uchodźców jak gorący kartofel, bo najważniejsze są dla nich sondaże, a te, niestety, Polskę egoistów, ignorantów i zwykłych hejterów promują.

Bardzo dziękuję Dionisowi Sturisowi za tę książkę. Życzę mu, ale przede wszystkim nam, żeby przeczytało ją jak najwięcej osób. To bo, o czym opowiada, to dla nas lekcja, która ożywia nadzieję i daje wiarę, że jeszcze kiedyś będziemy z nas- Polaków dumni. Naprawdę niewiele trzeba. Na początek zwykły odruch serca.

Dionisios Sturis, Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji, wydawnictwo W.A.B.

Agata, @Tulilam

4.5 (90%) 2 votes