Flannery O’Connor, „Ocalisz życie, może swoje własne”

Kiedy rok temu Mariusz Szczygieł pochwalił się swoim antykwarycznym zakupem, nie przypuszczałam, że jego apel do wydawców o wznowienie pewnego tomu opowiadań odniesie sukces. A jednak! Najwyraźniej reporter stał się jednym z najlepszych popularyzatorów, nie tylko reportażu literackiego w Polsce, ale i literatury jako takiej. We wspomnianym poście z zeszłego roku zachwycił się zbiorem opowiadań Flannery O’Connor wydanym w 1970 roku – Trudno o dobrego człowieka. Książkę zachwalał w następujących słowach:

„Mocne, szczere, okrutne opowiadania o ludziach z farm. O ich przyziemności, O! To chyba najlepsze jedno słowo na określenie treści. Przyziemność. Jakbym czytał o Polsce PiS-u…”

Oczywiście trudno powiedzieć, czy wpis Mariusza Szczygła był wystarczającym powodem dla Wydawnictwa W.A.B. do wydania zbioru wszystkich 31 opowiadań amerykańskiej pisarki (tom ten otrzymał w 1972 roku National Book Award). Także tych do tej pory nieznanych polskiemu czytelnikowi. Niemniej jednak cieszy fakt, że za sprawą Ocalisz życie, może swoje własne Flannery O’Connor powróciła na polski rynek wydawniczy po kilkudziesięciu latach nieobecności. Nowe pokolenie czytelników ma wreszcie szansę zapoznać się z twórczością tej nietuzinkowej pisarki.

Królowa Południa

Flannery O’Connor przyszła na świat 1925 roku w Savannah w stanie Georgia. Była, co rzadkie wśród amerykańskich pisarzy, głęboko wierzącą i gorliwie praktykującą katoliczką. Swój talent pisarski szlifowała na warsztatach pisarskich na uniwersytecie w Iowa. Poza zbiorami opowiadań wydała także dwie powieści (Mądrość krwiGwałtownicy je porywają). Jako pisarka była zauważona i ceniona, ale nie spotkała ją tak wielka sława, jak choćby Trumana Capote. Przynajmniej za życia. Jednak to właśnie jej zbiór opowiadań zwyciężył w 2009 roku w internetowym głosowaniu z okazji 60-lecia nagrody National Book Award jako najlepsza książka kiedykolwiek tą wyróżniona nagrodą.

Przez ostatnie 13 lat życia Flannery O’Connor mieszkała z matką na farmie w Milledgeville w stanie Georgia. Musiała się tam przenieść z powodu choroby układu odpornościowego (tocznia rumieniowatego układowego), która przyczyniła się do jej przedwczesnej śmierci w 1964 roku. Nie będzie moich biografii, bo z życia spędzonego pomiędzy domem a kurnikiem nie wychodzą ciekawe książki” tak autorka widziała ten okres w swoim życiu. Jednak życie na farmie sprzyjało pisaniu – tam powstały najlepsze z jej opowiadań. Inspirację do nich czerpała z codziennych obserwacji mieszkańców Południa. 

Świat według Flannery O’Connor

Obraz tej krainy, jaki maluje się na stronach zbioru Ocalisz życie, może swoje własne to świat nieprzyjazny człowieczeństwu. Nie ma tam miłych ludzi, są za to dewoci, rasiści, marudzący staruszkowie, bezczelni młodzieńcy, interesowne kobieciny, przygłupie panny, ludzie pełni uprzedzeń i pogardy do innych. Jednakże w jakiś sposób jesteśmy w stanie w nich dostrzec nas samych.

Przyziemność – to chyba rzeczywiście najtrafniejsze określenie bohaterów z opowiadań Flannery O’Connor. Są na wskroś banalni i zwyczajni, a przy tym skłonni do równie banalnego okrucieństwa. Zwykle nie budzą naszej sympatii – częściej obrzydzenie, współczucie czy niechęć – lecz czekający ich los poraża czytelnika. Nie ma tu zbędnych słów, jest precyzja i przenikliwość w portretowaniu postaci bez czułostkowości, już prędzej ze złośliwością. Porządni ludzie” u O’Connor skłonni są do różnych paskudnych czynów, jak trafnie zauważył Juliusz Kurkiewicz „jeśli postawimy przy niej Czechowa, będziemy zmuszeni oskarżyć go o pensjonarski optymizm”.

Ponure fatum

Los, jaki spotyka bohaterów opowiadań Flannery O’Connor to zwykle śmierć i nieszczęście. W dodatku takie, które czasem sami na siebie sprowadzają. Choć może trafniej byłoby powiedzieć, że to wyroki niebios sprowadzają na nich tragedię. Oni sami, w przeciwieństwie do czytelnika, nie są w stanie przewidzieć czekającego ich fatalnego finału. I być może ta bezradność postaci wobec bezwzględnych kolei losu powoduje, że czytelnik, nawet spodziewający się takiego obrotu sprawy, kończy lekturę z uczuciem grozy. Nie bez przyczyny opowiadania O’Connor nazywano horrorami. Chociaż to “zwykłe”, “codzienne” horrory biorące swój początek w ludzkiej naturze. 

Czytając opowiadania Flannery O’Connor jedno po drugim można dostrzec powtarzalność motywów, podobieństwo postaci czy pewną schematyczność konstrukcji. Jednak nie umniejsza to wcale zdolności pisarskich autorki. Warto wziąć sobie do serca słowa Mariusza Szczygła i czytać te opowiadania nieśpiesznie.

Mam z tymi opowiadaniami taką przygodę, jaką miałem z ‘Trudnościami we wstawaniu’ Hanny Krall w 1988 roku: dawkuję sobie jedno dziennie, żeby za szybko nie skończyć”.

Anna Lipińska, @PoProstuAnia
Redakcja dziękuje wydawcy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Flannery O’Connor, Ocalisz życie, może swoje własne. Opowiadania zebrane, przeł. Maria Skibniewska i Michał Kłobukowski, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2019.

Chcesz wygrać ten zbiór opowiadań? Zapraszam do udziału w konkursie!

Spread the love