Krew w raju. Dionisios Sturis, Ewa Winnicka, „Głosy”

Ewa Winnicka i Dionisios Sturis – dwoje zdolnych i uznanych reporterów wyruszyło na tajemniczą wyspę Jersey, żeby dotrzeć do sedna sprawy bulwersującej i (niezdrowo) fascynującej opinię publiczną, od chwili gdy się zdarzyła. Oto w sierpniowe popołudnie 2011 roku mieszkający na wyspie Jersey Polak – Damian Rzeszowski – zabił nożem wszystkie osoby obecne na niedzielnym grillu: swojego teścia, żonę, 5-letnią córeczkę, 2-letniego synka oraz przyjaciółkę żony wraz z jej 6-letnią córką. Na koniec Polak próbował popełnić samobójstwo. Dociekania reporterów zamknięte zostały w reportażu Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey, który zadaje więcej pytań, niż daje odpowiedzi.

Jak mogło dojść do tak okrutnej zbrodni? To przede wszystkim próbują ustalić reporterzy. Wszyscy ceniący true crime i sensację poczują się usatysfakcjonowani – nie oszczędzono nam brutalnych szczegółów. Reporterzy zdali nam sprawę, najdokładniej jak to było możliwe, z przebiegu zbrodni i wszystkich okoliczności. Dotarli do policjantów, będących na służbie tego dnia, do sąsiadów, do przedstawicieli Polonii na Jersey, członków rodziny zmarłych. Czy udało im się choć trochę wyjaśnić przyczyny, dla których człowiek w biały dzień morduje rodzinę? I tak, i nie. Nie dostajemy jasnych odpowiedzi, ponieważ osoby, które mogłyby naświetlić sprawę w największym stopniu, nie żyją. Jednak w Głosach reporterzy starają się pokazać nam tę sprawę pod każdym możliwym kątem.

Przede wszystkim szukają tropów w sytuacji Polaków z najnowszej imigracji na wyspę. Jersey to dziwne miejsce – leżąca gdzieś pomiędzy Francją a Wielką Brytanią jedna z Wysp Normandzkich. Formalnie wyspa będąca dependencją korony brytyjskiej. W praktyce terytorium zależne Wielkiej Brytanii, nie należące jednak ani do jej terenów, ani do Unii Europejskiej. W czasie wojny była okupowana przez Niemców. Wyspa Jersey według danych z 2014 roku, ma powierzchnię około 118 km2 i jest zamieszkała przez nieco ponad 100 000 mieszkańców. Należy do tzw. rajów podatkowych, a najważniejszym sektorem jej gospodarki jest sektor bankowy. Polacy przybywający na wyspę znajdowali zatrudnienie w innych istotnych gałęziach miejscowej gospodarki – turystyce lub uprawie ziemniaków. Tak, Jersey to wyspa ziemniaków. Wyjątkowej odmiany, którą upodobała sobie brytyjska królowa. Ziemniaków i krów mlecznych szczególnej rasy. Specyfiką wyspy jest ponadto tzw. Jersey way – trudno uchwytne wartości wyspiarskie, a jak mówią krytycy – mechanizm blokujący wszelki rozwój i służący zachowaniu status quo.

Polacy trafiający w to miejsce to początkowo przede wszystkim tania siła robocza. Zaczęli przybywać dwadzieścia lat temu, wielu nie znało języka. Winnickiej i Sturisowi udało się w ciekawy sposób uchwycić istotę charakteru tej polskiej fali migracyjnej, jej rozwarstwienie i istnienie wybijających się na tym tle jednostek. Kluczowe w rozprawie sądowej po strasznej zbrodni staje się pytanie o to, czy sprawca został do niej nakłoniony przez tytułowe głosy. Z tego powodu ważnym problemem podnoszonym w reportażu jest dostęp do opieki psychologicznej i psychiatrycznej Polaków przebywających na wyspie.

Większość tych rozważań można odnieść do sytuacji emigrantów z Polski także w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Kraje te, podobnie jak Jersey, są istotnie odmienne kulturowo od ojczyzny migrantów, choć w pierwszym odruchu przybywający tam Polacy zdają się tej różnicy nie zauważać. Wśród większości z nich (nas?) pokutuje przekonanie, że prawdziwy imigrant to ktoś o innym niż biały kolorze skóry. Tymczasem kontakt rdzennych wyspiarzy z przybyszami z byłych kolonii brytyjskich, jest o wiele prostszą sprawą, niż ze Słowianami. Z nimi dzielą podobny system szkolnictwa, podobne lektury i podobnie uczoną historię. My Słowianie, z naszym Mickiewiczem i romantycznym dziedzictwem, katolicyzmem i przywiązaniem do (tradycyjnie rozumianej) rodziny, to prawdziwa egzotyka. Szkoda, że reportaż nie rozwija tych kwestii i tylko delikatnie prześlizguje się przez radzenie sobie lokalnej społeczności z polaryzacją społeczną po tej okrutnej zbrodni.

Kolejną kwestią tylko zasugerowaną w książce jest przemoc domowa, która mogła, aczkolwiek nie ma co do tego wystarczających dowodów, doprowadzić do tragicznych wydarzeń w Jersey. Ostatnio sporo się słyszy o trudnych przeprawach polskich emigrantów w różnych krajach Europy Zachodniej z instytucjami czuwającymi nad dobrem dzieci. W tym kontekście nasuwa się pytanie, czy przemoc w rodzinie nie stała się polskim towarem eksportowym? Tym bardziej przerażające są informacje o szerzącym się po zbrodni “efekcie Damiana” – groźbach, jakie słyszą kobiety od swoich przemocowych mężów, że spotka je ten sam los co żonę Damiana Rzeszowskiego.

Podsumowując, reportaż Ewy Winnickiej i Dionisiosa Sturisa Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey zahacza o wiele tematów istotnych współcześnie, żadnego jednak nie wyczerpuje w pełni. Podobnie jest z kwestią samej tragedii w Jersey – nie dostajemy jasnych odpowiedzi, sami musimy zdecydować, która wersja wydarzeń jest dla nas wiarygodna. Z pewnością jednak czytelnicy żądni sensacji, którzy najchętniej sięgają po tego typu literaturę, mogą liczyć na mocne wrażenia. Inni mogą pozostać z pewnym niedosytem.

Anna Lipińska, @PoProstuAnia
Redakcja dziękuje wydawcy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dionisios Sturis, Ewa Winnicka, Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019.

Spread the love