Czy Holocaust był motywowany ekonomicznie? Götz Aly, “Państwo Hitlera” – recenzja

Drugie wydanie “Państwa Hitlera” miało w Polsce premierę w 2014 roku. Po blisko czterech latach od publikacji drugiego wydania (a blisko 10 od pierwszego wydania) postanowiłem w końcu zabrać się za to sensacyjne, nowe ujęcie okresu narodowego socjalizmu, jak opiniuje książkę Oficyna Wydawnicza Finna za Berliner Zeitung. Zaczynając od pozytywów faktycznie rację trzeba przyznać stwierdzeniom, że książka akcentuje bardzo często pomijany aspekt okresu narodowego socjalizmu w Niemczech.

W przypadku książki Aly’ego wątki związane z działaniami wojennymi schodzą na dalszy plan i są jedynie pretekstem do opowiedzenia o finansowych aspektach niemieckiego ekspansjonizmu.  Okazuje się bowiem, jak wynika z obliczeń autora, że standard życia Niemców w okresie II wojny światowej nie dość, że nie spadł, to jeszcze wzrósł! I choć przynajmniej część wyliczeń oparta jest na szacunkach (Aly sam przyznaje, że część kluczowych dokumentów została zniszczona, a do części go nie dopuszczono, co nomen omen traktuje jako argument za swoimi tezami), nie sposób przynajmniej w części nie przyznać autorowi racji.

Standard życia Niemców wzrastał z kilku powodów. Po pierwsze, naziści wystrzegali się jakichkolwiek zmian podatkowych, obciążających bezpośrednio Niemców. Wszelkie dodatkowe obciążenia narzucane były na Żydów, a gdy i tego było mało, dodatkowo obciążany był kapitał przedsiębiorstw. Władze III Rzeszy robiły wszystko, by statystyczna niemiecka rodzina nie odczuła negatywnie skutków wojny – nawet w przypadku, gdy żywiciel rodziny został wciągnięty do wojska. Rozbudowany system zapomóg miał za zadanie nie tyle “przekupić”, co zneutralizować społeczeństwo – Hitler i jego świta doskonale pamiętali, do czego doprowadził bunt społeczny z końca I wojny światowej.

Obciążenie Żydów – najpierw finansowe, następnie majątkowe – również miało na celu finansowanie wsparcia “pełnokrwistych” Niemców. Ostatecznie wywłaszczenie Żydów odbywało się nie poprzez zabór ich mienia, a poprzez przejęcie “pod zastaw”: wystawiane były papiery dłużne, umożliwiające po kilku latach wypłatę środków za przejęte mienie. W podobny sposób odbywało się to na wszystkich terenach zajętych przez Niemców w latach 1939-1945 z jednym – istotnym – zastrzeżeniem.

Zgodnie z obowiązującą Konwencją Haską najeźdźca nie mógł wywłaszczać obywateli państwa najechanego. W tym celu Niemcy na terytoriach okupowanych tworzyli władze zależne, kolaboranckie, które realizowały wolę nazistów w zakresie polityki gospodarczej, co było już zgodne z zapisami Koncencji. Tak oto kolaborancki rząd dokonywał wywłaszczeń Żydów – również pod zastaw papierów dłużnych – a następnie ów zrabowany majątek był przekazywany Niemcom w ramach tzw. opłat clearingowych i opłat związanych z utrzymaniem wojsk okupacyjnych na zajętych terenach. Ponadto, państwa kolaborujące miały obowiązek opłacać pracę swoich obywateli, którzy pracowali na rzecz Rzeszy. Wytyczne nazistowskich władz były bardzo wyraźne: inflacja na terenach okupowanych nie jest żadnym problemem. Problemem jest dopiero inflacja odczuwalna przez Niemców.

Dlatego też władze niemieckie przymykały oko na działania własnych żołnierzy, którzy w krajach okupowanych wydawali ogromne ilości gotówki, a zakupione towary przesyłały do swoich rodzin na terenie Rzeczy, co w materialny sposób podnosiło standard życia Niemców. Wszelkie tego rodzaju działania miały jeden cel: nie dopuścić do tego, by niemieccy obywatele mogli negatywnie odczuć skutki wojny. Dochodziło nawet do takich sytuacji, że władze niemieckie żądały opłat za wywożenie z terenów okupowanych Żydów do obozów koncentracyjnych i obozów zagłady.

Wszystko to każe autorowi wysnuć wniosek – choć nie jest on wyrażony implicite – że bogactwo Niemiec wynika właśnie z metody prowadzenia wojny. Metody, która za cel obrała sobie zrujnowanie gospodarcze krajów okupowanych właśnie na rzecz niemieckich obywateli. Pojawia się również pytanie, czy Endlösung nie miał swoich podstaw właśnie w sposobie realizacji konfiskat mienia żydowskiego, które ostatecznie mogło doprowadzić rząd niemiecki na skraj bankructwa? W takim wypadku Holocaust nie był ideologicznie motywowaną celową eksterminacją, a jedynie logiczną konsekwencją realizacji programu wsparcia obywateli niemieckich.

Teza ta, niejedyna w książce, jest cokolwiek kontrowersyjna. Gdybym miał szukać słabych stron książki, zwróciłbym uwagę na to, co pisałem już na wstępie, mianowicie fakt, że autorowi zdarza się brak danych interpretować pod swoje założenia (oczywiście nie mnie oceniać, czy to słuszne szacunki, zwracam jedynie uwagę, że wyjaśnienia autora nie są przesadnie przekonujące) oraz niektóre cokolwiek kontrowersyjne tezy. Ponadto, autor kilkakrotnie wyraźnie daje do zrozumienia, że wysoko obecnie oceniane zdobycze socjalne Niemców (np. program emerytalny) mają nazistowskie korzenie i były wprowadzone właśnie na potrzeby propagandowego celu wojennego. Różnie można oceniać socjalne  filary państwa niemieckiego, niemniej autor podejmuje próbę złośliwej dyskredytacji tychże. Podobnych uszczypliwości jest w książce co najmniej kilka.

Przyczepić się również trzeba do niekonsekwencji tłumacza, który część nazw urzędów i jednostek tłumaczy, a część pozostawia tylko w oryginale. Na pochwałę nie zasługuje również redakcja – książka roi się od literówek i błędów interpunkcyjnych, z których najbardziej znaczący jest brak kropki w zdaniu kończącym całą książkę. Książka swoją drogą również sprawia wrażenie niezakończonej, jakby pod koniec cała para z autora uleciała i nie miał pomysłu na spointowanie całej, ogromnej pracy. Pochwalić za to należy styl prowadzenia narracji, który – choć jest to praca naukowa – nie męczy czytelnika, pomimo przytaczania ogromnej ilości danych. Wiele aspektów grabieży krajów okupowanych autor tłumaczy na przykładach i porównuje między różnymi krajami okupowanymi.

Na koniec zostawiłem sobie dygresję dotyczącą wydawnictwa. Oficyna Wydawnicza Finna jest dosyć konserwatywnie nastawionym wydawnictwem, o którym ostatnio zrobiło się głośno w związku z publikacją w Polsce Wieku Hitlera Degrelle’a (Degrelle był belgijskim nazistą i kolaborantem Hitlera). O książce zrobiło się głośno, ponieważ na tylnej okładce znalazło się logo telewizji TVP Historia. Telewizja szybko zaprzeczyła, by polecała tę książkę, a tym bardziej podpisywała jakąś umowę sponsorską. Próbowałem wtedy dowiedzieć się w wydawnictwie, czy faktycznie zamieścili na książce logo TVP Historia bez jej wiedzy i zgody, wydawca zbył mnie jednak półsłówkami.

Podsumowując, książka Aly’ego niewątpliwie zawiera bardzo dobry opis mechanizmów drenowania państw okupowanych przez nazistowskie Niemcy, jak również porównania między polityką nazistowską w  różnych krajach. Pozycja mogłaby być jednak znacznie lepsza, gdyby autor ograniczył się tylko do tego, co wiemy na pewno.

Götz Aly, Państwo Hitlera, Oficyna Wydawnicza Finna

Filip, @smootnyclown

Spread the love