Czworo jeźdźców rewolucji. Jonathan Eig, “Narodziny Pigułki”

Gdy senator McCarthy w latach 50. szukał rosyjskich szpiegów w amerykańskich władzach, pewnie nie spodziewał się, że prawdziwa rewolucja przyjdzie z zupełnie niespodziewanej strony. Czy ktoś mógł przewidzieć, że zmiana społeczna wyjdzie z laboratorium?

"Narodziny pigułki" Jonathana Eiga - okładkaW 1950 roku w Stanach Zjednoczonych ledwie co trzecia kobieta była aktywna na rynku pracy i to pomimo skokowego wzrostu zatrudnienia kobiet podczas II wojny światowej. W połowie lat 50. XX wieku na każde 1000 osób przypadało 25 nowych narodzin. Jeszcze w 1960 roku ponad 11% rodzin w Stanach Zjednoczonych miało co najmniej czwórkę dzieci.

Pewnego razu spotkali się biolog, katolik, feministka i milionerka. Brzmi jak początek kiepskiego dowcipu. A jednak spotkanie i wspólna praca tej czwórki odmieniła oblicze amerykańskiego społeczeństwa. 

Gdy Margaret Sanger znalazła Gregory’ego Pincusa, biolog zdążył już wyrobić sobie nazwisko. Uchodził za kontrowersyjnego geniusza, którego badania zostały przyćmione radykalnymi, jak na owe czasy, poglądami. Był do tego stopnia kontrowersyjny, że Harvard, mimo jego odkrywczych badań, nie zdecydował się kontynuować z nim współpracy. Gregory Pincus badał wpływ syntetycznego progesteronu na jajeczkowanie u szczurów. 

Sanger, która od lat toczyła walkę o kontrolowane rodzicielstwo, nie była postacią krystaliczną. Dość powiedzieć, że w latach 40. postulowała ograniczenie praw rozrodczych czarnoskórych Amerykanów. Mówiąc wprost, wszystko wskazuje na to, że była rasistką. 

Pincus, zachęcony przez Sanger, zamierzał dalej prowadzić badania nad syntetycznym środkiem umożliwiającym kontrolę cyklu. Do pomocy ściągnął innego geniusza po Harvardzie, ginekologa Johna Rocka. John Rock nie miał łatwego życia z tą dwójką. Był co prawda zwolennikiem kontroli urodzeń, ale między tą trójką co i rusz dochodziło do spięć. Rock był bardziej metodyczny i ostrożny od Pincusa. Większy problem Rock miał z Sanger (a właściwie to Sanger z Rockiem). Rock był gorliwym i praktykującym katolikiem, który uważał, że Kościół katolicki myli się w sprawie kontroli urodzeń. Nie tak łatwo było jednak przekonać Sanger, która z definicji nie ufała żadnemu katolikowi. I wydaje się, że to się nigdy nie zmieniło.

Badania Pincusa i Rocka wymagały jednak stałego dopływu gotówki. I to niezależnie od tego, że Pincus część środków do badań zdobywał metodą, powiedzmy, chałupniczą. Z punktu widzenia dzisiejszych standardów badań medycznych, Pincus zachowywał się, mówiąc wprost, nieetycznie, a jego działania byłyby prawdopodobnie potępione przez społeczność akademicką. 

Z finansową pomocą przyszła jednak Katherine McCormick. Ta amerykańska sufrażystka, jedna z pierwszych absolwentek MIT odziedziczyła fortunę po swoim mężu i postanowiła spożytkować ją w zgodzie ze swoimi przekonaniami. MCCormick przez wiele lat finansowała badania duetu Pincus & Rock, podczas gdy Sanger zajmowała się, jak byśmy to dziś powiedzieli, PR.

Jonathan Eig w swojej narracji przedstawia nam dziesięcioletnie zmagania o stworzenie pigułki, która “uniezależni” kobiety od mężczyzn. Autor, przypisując motywacje bohaterom opowieści, niejako przy okazji przedstawia nam kontekst nadchodzącej zmiany: potrzebę stworzenia taniego, niezawodnego i skutecznego środka antykoncepcyjnego, dzięki któremu kwestia antykoncepcji będzie mogła zależeć od kobiet, a nie od mężczyzn. 

Właśnie zmiana społeczna jest najważniejszym elementem historii opisanej w Narodzinach pigułki, choć nieraz wydaje się, że skrywa się za z pozoru żmudną relacją z badań medycznych. W latach 70. XX wieku, a więc dziesięć lat po wypuszczeniu na rynek pigułki antykoncepcyjnej ponad 40% kobiet było aktywnych na rynku pracy. Oznacza to, że w ciągu 20 lat o ⅓ więcej kobiet znalazło zatrudnienie. Obecnie aktywnie na rynku pracy funkcjonuje ponad 60% kobiet w Stanach Zjednoczonych, a więc prawie dwukrotnie więcej, niż w latach 50

W 1970 roku na 1000 osób przypadało 17 nowych urodzeń (przy 25 w 1950 r.), a obecnie ta liczba waha się w graniach 12. Obecnie gospodarstwa domowe liczące więcej, niż sześciu członków stanowią ok. 3% wszystkich, przy 11% w latach 50. XX wieku. Przeciętna liczba dzieci w rodzinie (właściwie: na kobietę) z 3,5 w połowie lat 50. spadła do 2,5 w roku 1970. Kobiety zyskały większą niezależność i podmiotowość.

Narodziny pigułki to fascynująca podróż w czasie. Eigowi udało się połączyć opis badań medycznych z panoramą Ameryki lat 50. XX wieku. Autor pokazuje nam odwieczną walkę idealistów z oficjalnym, bezlitosnym i bezosobowym stanowiskiem administracyjnym. A tutaj, konkretnie, z purytanizmem administracji amerykańskiej. 

Nie przez przypadek stworzona tabletka została zgłoszona i zarejestrowana jako lek regulujący miesiączkę. Dopiero po kilku latach, po wielu rozterkach, jej działanie zostało oficjalnie rozszerzone. Pigułka antykoncepcyjna trafiła na rynek. Rewolucja stała się przyszłością.

Filip, @smootnyclown
Redakcja dziękuje wydawcy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Jonathan Eig, Narodziny Pigułki, tłum. Jan Dzierzgowski, Wydawnictwo Czarne 2019

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, daj nam znać! Po prostu zaznacz ten fragment tekstu i wciśnij Ctrl+Enter.