Karin Bojs, „Moja europejska rodzina”

Spośród tematyki literatury popularno-naukowej zawsze najbardziej interesowała mnie antropologia (oraz powiązane z nią – według mnie – archeologia i historia nauki). Nic więc dziwnego, że gdy tylko zobaczyłem Moją europejską rodzinę, od razu wiedziałem, że muszę ją przeczytać. Czasami takie sytuacje kończą się miłością od pierwszego wejrzenia, czasami zaś niczym szczególnym. A jak było z książką Karin Bojs?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy po prostu niezbyt typową biografię. Nie ma nic nudniejszego,  niż książki odlane od formy. Karin Bojs na kolejnych kartach odkrywa przed nami historię swojej rodziny i pochodzenie swoich przodków. Historia rodzin na jest tu jednak tylko pretekstem do opowiedzenia o historii Szwedów, Skandynawów, Europejczyków, ludzi.

Autorka rzeczowo, a zarazem bardzo przystępnie oprowadza nas po świecie badań genetycznych. Genetyka dla każdego jest zresztą swoistym leitmotivem całej opowieści. Bojs opisuje metody badania ludzkiego genomu w oparciu o mitochondrialne i jądrowe DNA, a także tzw. Y-DNA, dzięki któremu możemy prześledzić historię człowieka w linii męskiej. Wnioski nasuwają się dwa. Po pierwsze, pochodzimy z Afryki. To stamtąd sprzed około 200 tysięcy lat pochodzili nasi praojcowie i pramatki. Po drugie na różnych etapach rozwoju homo sapiens krzyżował się z innymi gatunkami człowieka, w tym z neandertalczykiem oraz tzw. denisowianinem1Denisowianie – grupa organizmów z rodzaju Homo, wyodrębniona na podstawie analizy mitochondrialnego DNA. Szczątki pochodzące sprzed ok. 41 tysięcy lat odkryto w Denisowej Jaskini w górach Ałtaj na Syberii. Denisowianie mieli mało zróżnicowane DNA, mieszali się z neandertalczykami oraz innym, dotąd nieznanym gatunkiem z rodzaju Homo. .

Chciałbym zwrócić waszą uwagę na dwa wątki książki. Jednym z istotniejszych punktów zwrotnych w historii człowieka jest zniknięcie z powierzchni ziemi neandertalczyka. Co takiego sprawiło, że neandertalczycy, żyjący w Europie od setek tysięcy lat, nagle po pojawieniu się homo sapiens znikają z powierzchni Ziemi? Co spowodowało również wymarcie wspomnianych już denisowian, albo przedstawicieli gatunku homo floresiensis2Homo floresiensis – wymarły gatunek człowieka, odkryty na Indonezyjskiej wyspie Flores. Odkryte szczątki datuje się na okres między 190 a 50 tysięcy lat temu.? Zdaniem części badaczy, w tym przywoływanego w książce Jean-Jacques’a Hublina, prawda jest taka, że wytępiliśmy cały gatunek człowieka.

XX-wieczna historia homo sapiens dopisała do tego dziedzictwa przykry epilog w postaci tzw. biologii rasowej. Za poruszenie tego – jakże trudnego dla Szwedów – tematu, należą się autorce szczere wyrazy uznania. To w końcu nie tylko przypadki krańcowe, takie jak Shoah, czy eugenika, ale również poglądy związane np. ze statusem Lapończyków. Te rasistowskie uprzedzenia, pisze autorka

były wspólne dla całego spektrum politycznego: od socjaldemokratów przez konserwatystów i członków Związku Chłopskiego, aż do liberałów.

Nie możemy zapominać o tych czarnych kartach naszej – europejskiej – historii.

Jest też drugi ważny wątek, który rozwija autorka od już od pierwszej strony i można powiedzieć, że to wokół niego osnuta jest główna oś książki.

Populacja Europejczyków – pisze Bojs – powstała w rezultacie trzech głównych fal migracji. Pierwszymi przybyszami byli łowcy epoki lodowcowej. Po nich – nieco ponad osiem tysięcy lat temu – pojawili się napływający z Bliskiego Wschodu rolnicy. Wreszcie, mniej więcej cztery tysiące osiemset lat temu, nadciągnęła fala pasterzy ze stepów położonych na Wschodzie.

Wszyscy jesteśmy migrantami. Nawiasem mówiąc, to tej trzeciej grupie przybyszów zawdzięczamy upowszechnienie tego, co dziś zwiemy językami indoeuropejskimi (gwoli ścisłości, sprowadzali oni na tereny zwane obecnie Europą język praindoeuropejski).

Choć teoretycznie o wielu odkryciach opisanych w książce już słyszałem, dowiedziałem się również wielu nowych rzeczy – być może za sprawą skandynawskiej perspektywy autorki. Taką nowością była dla mnie informacja (nie przypominam sobie, bym czytał o tym gdzieś indziej) o lądzie zwanym Doggerland3Doggerland – istniejący w okresie ostatniego zlodowacenia ląd łączący Wielką Brytanię z dzisiejszą Danią, Niemcami i Holandią. Zamieszkiwany był przez ludność kultury mezolitycznej. Poprzez tereny Doggerlandu pierwsi ludzie dotarli na Wyspy Brytyjskie. , który romantycznie wyobrażam sobie jako Atlantydę Północy.

Żałuję, że polskie wydanie nie zawiera żadnych grafik. Na końcu książki znajdziecie za to małe FAQ dotyczące badań DNA, a także bogatą bibliografię. Na dobre słowo zasługuje również redakcja naukowa polskiego wydania wraz z przypisami redaktora naukowego.

Niezależnie od tego, czy macie już jakąś wiedzę o historii człowieka, czy nie, książka Karin Bojs będzie dobrym wyborem. Ja się nie zawiodłem.

Filip, @smootnyclown

Karin Bojs, Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat, wydawnictwo Insignis