Jak zrobić film na miarę Oscara?

Oscary. Sekrety największej nagrody filmowej Katarzyny Czajki-Kominiarczuk, znanej z bloga Zwierz Popkulturalny, to bardzo ciekawa pozycja i nie ukrywam, jako kinomanka, wiązałam z nią spore nadzieje. Książka składa się z czterech rozdziałów, poświęconych odpowiednio samej nagrodzie, ceremonii jej wręczenia, mniej popularnym kategoriom, a wreszcie postaciom zwycięzców. Na zakończenie otrzymujemy także wersję alternatywną, czyli pytanie o to, czy z perspektywy lat werdykt Akademii wydaje się słuszny.

Przepis na Oscara?

Historia

Po oscarowej nocy, podczas której rozdano nagrody za rok 2018, czym prędzej sprawdziłam czy to, co przeczytałam w Oscarach zgadza się z werdyktem Akademii. W książce możemy znaleźć całkiem dokładny przepis na to jak zrobić film wyróżniony tą statuetką.

“Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, to słabość Akademii, zwłaszcza w ostatnich latach, do filmów opartych na prawdziwych historiach. Widać, że wśród nominowanych produkcji pojawiło się dużo więcej opowieści skoncentrowanych na życiu słynnych osób (…) albo luźno opartych na wydarzeniach, o których niekoniecznie można przeczytać w podręcznikach do historii…”

Wszystko się zgadza. Jak już pisaliśmy Green Book1http://readlist.pl/artykuly/green-book-wakacje-bez-klopotow/, tegoroczny zwycięzca, opowiada o prawdziwej książce. Przede wszystkim oparty jest jednak na historii przyjaźni Dona Shirleya i Tony’ego Lipa Vallelongi. W dodatku, jest to opowieść z punktu widzenia Tony’ego, bo przy pisaniu historii pomagał jego syn, który wraz z dwoma scenarzystami, został nagrodzony Oscarem za scenariusz oryginalny.

Bohater

Tutaj realizuje się punkt drugi:

“Ogólnie rzecz biorąc, najlepiej oceniane są filmy o białym mężczyźnie”.

Znów przepis się sprawdził – główną rolę w filmie Green Book otrzymał Viggo Mortensen i to z perspektywy jego – białego – bohatera oglądamy historię tej niezwykłej, jak na tamte czasy, przyjaźni.

Kolejna cecha charakterystyczna filmów oscarowych to, jak zauważa Czajka-Kominiarczuk, specyficzny bohater o którym opowiada:

“(…) artyści pojawiają się mniej więcej w co piątym nominowanym filmie. Mogą to być pisarze (Marzyciel), muzycy (Ray), tancerze (Czarny łabędź), a nawet projektanci mody (Nić widmo)”.

Również i tym razem przepis się sprawdził, choć głównym bohaterem filmu jest szofer/bodyguard, człowiekiem którego wozi jest bardzo utalentowany muzyk.

Film

Autorka wymienia także inne elementy działające na korzyść filmu: brytyjscy aktorzy w obsadzie, muzyka napisana przez Alexandre’a Desplata, Hansa Zimmera lub Johna Williamsa, wyreżyserowanie filmu przez mężczyznę. Poza tym tytuł nie powinien być dłuższy niż 4 słowa, a film trwać krócej niż dwie godziny. Dobrze by występował w nim koń (sic!).

Niebagatelne znaczenie ma także kwestia dystrybucji – kiedy film pojawił się na ekranach, jaka firma odpowiedzialna jest za dystrybucję i ile pieniędzy wydała na strategię marketingową tytułu wśród członków Akademii. Osobną historią jest kwestia samych strategii promocyjnych. W książce Zwierza znajdziemy całą masę przykładów na sposoby w jakich firmy prześcigały się w pomysłach na promocję filmu, zawsze będąc o krok przed przepisami zabraniającymi pewnych praktyk… Ciekawe są także rozważania o nagradzanych gatunkach filmowych.

“Jeśli zbierzemy wszystko, co wiemy, o idealnych filmach oscarowych, otrzymamy historyczną, opartą na faktach opowieść dziejącą się w czasie wojny, w jakiś sposób nawiązującą do ważnego problemu”.

Jak widzicie, Green Book całkiem nieźle spełnia kryteria filmu oscarowego i jego zwycięstwo nie powinno dziwić2W książce znajdziecie też odpowiedź na pytanie dlaczego to Rami Malek otrzymał swojego Oscara w kategorii aktorskiej. Akademia uwielbia po prostu, gdy aktor “wtapia się w rolę”Wszyscy, którzy płaczą nad Romą powinni jak najszybciej przeczytać książkę Katarzyny Czajki-Kominiarczuk, żeby raz na zawsze wybić sobie z głowy takie niedorzeczności! Nie ma właściwie szans, by film, przy oglądaniu którego członkowie Akademii muszą czytać napisy, wygrał w tej kategorii. Tym bardziej jeśli opowiada o kobiecie.

Przepis na książkę?

To tylko ułamek faktów, jakie zebrała i zaprezentowała Katarzyna Czajka-Kominiarczuk w swojej książce. Począwszy od historii powstania samej Akademii i przyznawanej przez nią nagrody, po analizę niektórych kategorii. Znaleźć w książce można także większość kontrowersji dotyczących spraw reprezentacji (rasowej, płciowej) w filmach i wyróżnieniach, historię samej ceremonii, analizę pogawędek z gwiazdami na czerwonym dywanie. Autorka nie zapomniała także o corocznym sporcie Polaków, jakim jest tropienie polskich akcentów na oscarowej gali. Wreszcie znajdziemy w Oscarach próbę odpowiedzi na pytanie co wydarzy się dla nagrodzonych artystów po otrzymaniu statuetki (Tak – więcej pieniędzy! Tak – lepsze role! Ale, uwaga, także rozwody…). Nie zabrakło również ciekawostek związanych z nagrodą, np. gdzie wyróżnieni trzymają swoje statuetki – odpowiedź niejednego zaskoczy.  

Czego zabrakło?

Książka jest jak widać bardzo ciekawa, jednak daleka od ideału. Wyraźnie widać, że została wydana na szybko. Począwszy od okładki, której każdy kontakt z ludzką dłonią zostaje uwieczniony w postaci odcisku palca, poprzez złocenie grzbietu ścierające się przy dłuższym czytaniu. W środku wcale nie jest lepiej. Aby zdążyć z wydaniem dwa tygodnie3książka była dostępna jeszcze wcześniej, przed oficjalną premierą przed ceremonią rozdania Oscarów nie zadbano o należytą redakcję i korektę. Niewyłapane przecinki, przypadkowe błędy w szyku zdania, a nawet pewne błędy merytoryczne kolą w oczy. Do tego wyraźne powtórzenia tych samych anegdot w kolejnych rozdziałach, których można nie zauważyć tylko czytając je wybiórczo. Autorka próbowała się w pewnym stopniu z błędów tłumaczyć, ale moim zdaniem, pomijając te merytoryczne, to na wydawcy spoczywa największa odpowiedzialność. Oczywistym jest, że autor może się pomylić, ale od tego ma redaktora i korektorów, by zauważyli błędy i podpowiedzieli jak je naprawić.

Wielbiciele i fani Zwierza znajdą tu to, co zwykle na blogu – dowcipne tytuły i szczegółowe wywody. Zabrakło, pomocnego w tego typu wydawnictwach, indeksu nazwisk, także spis treści wymaga uzupełnienia o tytuły podrozdziałów. Z oczywistych względów książka skupia się głównie na nagrodach z ostatnich dwudziestu lat, odrobinę opowiadając o początkach Oscarów, jednak pozostawiając sporą lukę pomiędzy. Przy nowych wydaniach (bo książka idealnie nadaje się, po uzupełnieniu i poprawkach, do wznawiania właściwie co roku) warto rozważyć poszerzenie perspektywy o lata wcześniejsze, a nawet o analizę zmieniającego się gustu Akademii. Ponadto, z uwagi na poświęcenie pewnej części książki statystykom i liczbom, czasem wywody autorki wydają się nadmiernie i niepotrzebnie skomplikowane. Być może gdyby towarzyszyły mu tabele czy wykresy, tekst byłby bardziej czytelny. Niestety, wydawnictwo wyszło pewnie z założenia, że skoro blogerka umie pisać i robi to z powodzeniem od lat, to nie warto wiele w tekście zmieniać. Pewnie zabrakło też na to czasu. W efekcie otrzymujemy jakby dłuższy odcinek serialu zamiast filmu pełnometrażowego. Szkoda.

 

Ania, @PoProstuAnia
Redakcja dziękuje wydawcy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Oscary. Sekrety największej nagrody filmowej, Wydawnictwo W.A.B., 2019.

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, daj nam znać! Po prostu zaznacz ten fragment tekstu i wciśnij Ctrl+Enter.