Jak zostałem urwisem, czyli „Księga dla starych urwisów” Krzysztofa Vargi

Do pewnego czasu nic nie wskazywało na to, że w kwietniu 2019 roku podzielę los Gregora Samsy. Bohater Kafki, jak pamiętamy, „gdy (…) obudził się pewnego ranka z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka1„Przemiana” (Die Verwandlung) przełożył Juliusz Kydryński, w: Franz Kafka „Opowieści i przypowieści”, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2016.”. W moim przypadku było podobnie. Ni stąd, ni zowąd zaczęły swędzieć mnie pozdzierane kolana, stopy bolały, jakbym całymi dniami biegał w dziurawych trampkach po asfaltowym boisku, a spacerując między blokami, miałem ochotę zatrzymać się i w kierunku dowolnie wybranego okna krzyknąć: „Mamooo, rzuć piłkę!”. Z przerażeniem stwierdziłem, że zmieniłem się w niesfornego pętaka.

Do czasów pacholęctwa nie przeniósł mnie żaden wehikuł, sprawiła to Księga dla starych urwisów Krzysztofa Vargi. Wystarczyła jedna krótka lektura, by w moim prywatnym imaginarium Cymeon Maksymalny i spółka zajęli miejsce wielu przeciętnych osób publicznych, które nie zasłużyły na nie nawet minimalnie. Magia!

Ego formatu wartburga

Powiedzmy to od razu: Niziurski nie jest wdzięczną postacią dla biografa. Dwóch pisarzy zawładnęło moją wyobraźnią w późnym PRL-u. Niziurski był pośród nich tym, który nie należał do ORMO, nie miał nastoletniej kochanki ani pretensji do Nobla. Nuda! Stanął więc Varga przed bardzo trudnym zadaniem: opisać życie autora o ego spokojnie mieszczącym się w wartburgu, którym na co dzień jeździł. Czy się udało? I tak, i nie (jak odpowiedział pewien mężczyzna na pytanie, czy to prawda, że jest niezdecydowany).

Podtytuł Księgi dla starych urwisówWszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim – wprowadza czytelnika w błąd. Rozpala nadzieję, że książkę odłożymy bogatsi o wiedzę o co najmniej masońskich praktykach autora Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa. Tymczasem – mimo widocznych starań Vargi – materiału biograficznego jest w niej tyle, co kot (Trumana?) napłakał. Co gorsza, lektura paragonu z Biedronki w okresie promocji na Świeżaki budziła więcej emocji niż czytanie opisu życiowych przygód Niziurskiego. Trochę głupio wszak byłoby mieć pretensje do pisarza, że prowadził spokojne, ułożone życie, a Krzysztof Varga jest zbyt doświadczonym literatem, by nie poradzić sobie z taką sytuacją. Otóż daje on na wstępie zdanie:

„Trudno napisać intrygującą biografię Niziurskiego, bo jego życie było pisaniem, a pisanie dla młodzieży było życiem”

i na większości stron zajmuje się nie życiem, a pisaniem Niziurskiego właśnie. Wybieg zgrabny, przedstawienie książek też niczego sobie, gdybym jednak na bazarze, w worku podpisanym „Kura”, miast kury nabył opisy jajek, które ona znosi, poczułbym się lekko rozczarowany. Tak też było w tym wypadku.

Galeria postaci szczególnych

O ile powrót do świata przedstawionego w powieściach Niziurskiego, nawet nieanonsowany, był wydarzeniem niezmiernie sentymentalnym i czytelniczo przyjemnym, o tyle irytujący był inny zabieg zastosowany przez Vargę. Otóż Księga dla starych urwisów jest ostrzyknięta spulchniaczami niczym wielkanocna szynka wodą. Nim wszak dotrzemy do pierwszego rozdziału merytorycznego, musimy przemierzyć: Galerię rabusiów (w której znajdziemy krótkie charakterystyki np.: Chryzostoma Cherlawego, Alberta Flasza czy Wieńczysława Nieszczególnego), Galerię nauczycieli (z legendarnym Alcybiadesem na czele) oraz zmierzyć się z zawierającym trzy pytania Arkuszem Egzaminacyjnym nr 1. W dalszym ciągu książki zetkniemy się m. in. z: zadaniem z matematyki, przewodnikiem po chorobach dręczących wykreowanych przez Niziurskiego uczniów oraz wypisem postaci, których nazwiska kończą się na –łło. Całość okraszona jest uroczymi, acz luźno związanymi z treścią, grafikami. Nie da się ukryć, że Varga zrobił wszystko, by jego książka przypominała książkę właśnie, a nie broszurę.

Kumple spod trzepaka

Pewnie nie będę wiarygodny, gdy teraz napiszę, że – mimo wspomnianych niedoskonałości – Księgę… czyta się wyśmienicie i bardzo cieszę się, że autor zdecydował się na jej napisanie, ale to fakt. Książka Vargi to napędzany sentymentem zaczarowany dywan, na którym czerdziestolatkowie – często żonaci, dzieciaci, niejednokrotnie nawet brzuchaci – mogą polecieć w krainę dzieciństwa, zapomnieć na moment o kredycie we franku, cholesterolu zamulającym wieńcówki, skrzętnie ukrywanych nałogach i stanąć ponownie w krótkich spodenkach pod trzepakiem. Co najważniejsze, Varga pozwala nam – fanom Niziurskiego policzyć się i podnieść dumnie głowę. W Księdze… do fascynacji autorem Siódmego wtajemniczenia przyznają się: Janusz Anderman, Jerzy Pilch, Mariusz Czubaj, Gregorz Kasdepke i Zygmunt Miłoszewski. A mieć takich kumpli spod trzepaka to naprawdę nie byle co!

Kot Trumana, @Kot_Trumana

Krzysztof Varga, Księga dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim, wyd. Czerwone i Czarne, 2019

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, daj nam znać! Po prostu zaznacz ten fragment tekstu i wciśnij Ctrl+Enter.

Spread the love