Maciej Gdula, „Nowy autorytaryzm”

Maciej Gdula zamiast tzw. ssania palucha w analizach politologicznych postanowił oprzeć się na badaniach. W tym celu zebrał zespół badawczy i udał się do małego miasta w województwie mazowieckim. Efektem badań jest raport o wdzięcznym tytule „Dobra zmiana w Miastku. Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy zwykłego miasta”.

„Nowy autorytaryzm” nie ma z tymi badaniami nic wspólnego. Książka (rozmiarowo raczej broszura) zawiera pięć rozdziałów, z czego dwa zostały przeniesione z innych pozycji (choć jeden esej został zmodyfikowany względem pierwotnej wersji).

Gdula w swojej pracy stara się wskazać drogę, którą może obrać lewica w Polsce, by jej głos był ponownie słyszalny w debacie publicznej. Punktem wyjścia jest zmiana w „robieniu” polityki w ostatnich 10 latach. Moglibyśmy określić to mianem metadyskursu o polityce. Budując serię dychotomii Gdula pokazuje, dlaczego „stare” myślenie o polityce nie może zagwarantować lewicy sukcesu.

Nie zamierzam referować wywodu logicznego Gduli. Socjolog wyprowadza jednak wniosek, że licytowanie się z PiSem na populizm stawia lewicę na z góry przegranej pozycji. Lewica, mówi Gdula, powinna swoje stanowisko oprzeć na pojęciu klas społecznych. Od Marska, przez Webera po Pierre’a Bourdieu lewica jak kraj długi i szeroki powinna odwoływać się do klas społecznych, czyniąc z nich oś sporu politycznego. Zdaniem Gduli, oczkiem w głowie lewicy nie powinna być jednak klasa ludowa, tylko klasa średnia.

Każda z klas społecznych cechuje się specyficznymi dyspozycjami. I tak klasa ludowa (nawiasem mówiąc, ciekawe jest unikanie określenie „klasa niższa”, które powoduje asymetryzm „taksonomiczny”) cechuje się familiaryzmem, praktycyzmem i konserwatywną tolerancją. Dyspozycje klasy średniej to zdaniem Gduli nastawienie na porządek, samodyscyplina i aspirowanie, tymczasem klasę wyższą cechuje swoboda, poświęcenie i antykolektywizm. Gdula bardzo przytomnie zwraca jednak uwagę, że wiele praktyk możemy zaobserwować u wszystkich klas społecznych:

Weźmy na przykład jazdę na rowerze. Na rowerze można spotkać przedstawicieli wszystkich klas społecznych, ale dla klasy ludowej to przede wszystkim tani sposób lokomocji (praktycyzm), dla kasy średniej trening (samodyscyplina), a dla klasy wyższej czysta przyjemność (swoboda).

To, co budzi moje największe wątpliwości, to zbiory poszczególnych klas społecznych. Gdula przyjmuje, że klasa ludowa składa się z pracowników fizycznych (rolnicy, robotnicy nie- i wykwalifikowani), klasa średnia to pracownicy usług oraz specjaliści, natomiast klasa wyższa (o której Gdula w ogóle nie pisze) to kadra menadżerska.

Taka stratyfikacja powoduje, że zgodnie z danymi GUS na klasę niższą i średnią składa się niemalże taki sam procent społeczeństwa (41,4% klasy ludowej względem 38,6% specjalistów, techników i pracowników biurowych). Zdaniem Gduli, lewica skupiając się na klasie średniej winna wyrzec się antagonistycznej wizji polityki.

Nie jestem pewien, czy takie ujmowanie klasy średniej ma większy sens. Znamy wiele przykładów pracowników z klasy ludowej (robotnicy wykwalifikowani), których dochody przekraczają dochody pracowników administracyjno-biurowych, czy pracowników sektora usług. Pojawia się wobec tego pytanie, na ile dyspozycja pt. „praktycyzm” jest przypisana do klasy ludowej, a nie do klasy średniej. Ponadto, zasadne wydaje się rozważanie, na ile „samodyscyplina” jako dyspozycja klasy średniej związana jest z klasą społeczną, a na ile jest to raczej pochodna charakteru pracy, niewymagającej ruchu fizycznego. Tego rodzaju wątpliwości moglibyśmy mnożyć. Nieprecyzyjne ujęcie klas społecznych budzi moje wątpliwości w zakresie całości propozycji Gduli. Obawiam się, że przyjęcie założeń Gduli mogłoby skutkować efektowną, ale nieefektywną praktyką polityczną lewicy.

Mam z „Nowym autorytaryzmem” problem tego rodzaju, że rdzeń wywodu Gduli odbieram jako wróżenie z fusów i dobrą radę wujka, analogiczną do propozycji z pewnego lajtowego portalu informacyjnego powiązanego z największą poważną gazetą codzienną. Spodziewałem się „mięsa”, fury konkretów w oparciu o przeprowadzone przez Gdulę badania, tymczasem część tekstu albo została napisana przed tymi badaniami, albo odnosi się do nich w bardzo sporadycznych przypadkach.

Dopiero próba sformułowania „lewicowego TAK” jest bardziej konkretną i podpartą na nastrojach społecznych propozycją dalszych działań. I tutaj zwraca uwagę kontra wobec obecnej praktyki rządzenia Prawa i Sprawiedliwości. Jest w tym jakaś próba przejścia z piłką na swoje boisko, choć nie jestem pewien, czy taka próba zerwania z obecnym polem bitwy mogłaby się powieźć. Być może przekonamy się o tym w ciągu najbliższego półtora roku.

Filip, @smootnyclown

Maciej Gdula, Nowy autorytaryzm, wydawnictwo Krytyki Politycznej

4 (80%) 1 vote