Noam Chomsky, „Requiem dla amerykańskiego snu”

„The reason they call it the American Dream is because you have to be asleep to believe it.”
George Carlin

American Dream jest częścią etosu narodowego w Stanach Zjednoczonych. Kto wie, czy nie jest darzony równie silnym uczuciem, co Deklaracja Niepodległości z 1776 roku.

American Dream zakłada, że każdy człowiek, niezależnie od tego, skąd pochodzi, jakie ma wykształcenie, kogo zna lub kogo nie zna, ma szansę radzić sobie coraz lepiej i lepiej, wspinać się po szczeblach drabiny dochodowej i ostatecznie osiągnąć w życiu sukces. Ten mit od pucybuta do milionera w różnych formach i w różnym natężeniu wdrukowany jest w tzw. American way of life.

Mit American dream jest również widoczny w Polsce, co nie jest wcale dziwne, biorąc pod uwagę wpływ amerykańskiej popkultury na całym świecie. Został zresztą w pewien sposób zaadaptowany w formie powiedzenia uczciwością i pracą ludzie się bogacą.

Oczywiście nie mam zamiaru wmawiać Wam, że amerykański sen w Polsce to bujda. Zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych spotykamy się z empiryczną egzemplifikacją tego mitu. Mniej lub bardziej w każdym kraju opartym na fundamencie merytokratycznym, a chyba każdy kraj demokratyczny się na nim wspiera, możemy spotkać takie przypadki. Oglądamy o nich programy w telewizji, czytamy o nich w gazetach, pewnie kupujemy nawet wymyślone przez nich produkty (pozdrawiam, Panie Gates, pozdrawiam, Panie Jobs), czytamy o nich książki.

Czytamy również literacką fikcję, której bohaterowie sami dochodzą do swojego sukcesu i nawet, jeśli następuje plot twist i świat wali im się na głowę, ostatecznie pokonują przeciwności i ponownie odnoszą sukces. Nikt nie lubi smutnych zakończeń. Czy nie dlatego, że za bardzo przypominają nam życie? Chris Cleave w jednej z lepszych powieści, jakie zdarzyło mi się czytać (Między nami) wyłuszczył to następująco:

„- Mój magazyn niczego nie zmienia. A nie takie było założenie. Miał być kontrowersyjny, a nie tylko prezentować trendy w modzie.
– Co więc cię powstrzymuje?
– Za każdym razem, kiedy umieszczamy jakiś głęboki i poważny artykuł, sprzedaż spada.
– Ludzie mają własne problemy. Nie chcą, żeby im przypominać, że życie innych to też jedno wielkie bagno”.

Warto zastanowić się, jak wszechobecne przykłady mitu od pucybuta do milionera przekładają się na naszą percepcję. Bo weźmy taki wykres:

Porównajmy go z tym:

źródło: http://www.multpl.com/us-gdp-per-capita

Requiem dla amerykańskiego snu Noam Chomsky, czołowy obrazoburca Ameryki zwraca uwagę, że American Dream nie działa. Kto wie, może kiedyś działał? A może nigdy nie działał, może to zawsze było złudzenie, kreowane i podtrzymywane przez warstwy posiadające w Stanach Zjednoczonych?

Zarzuty Chomsky’ego

Chomsky zwraca uwagę, że jest dziesięć żelaznych zasad, które establishment polityczno-biznesowy stosuje, by nie dopuścić do utraty przez siebie kontroli. Zasady te są urzeczywistniane od samego początku istnienia Stanów Zjednoczonych.

Zasada 1. Uszczuplenie demokracji poprzez wykluczenie grup społecznych i podział na światłych nas, elity, i ich, groźne i nieracjonalne masy

Zasada 2. Kształtowanie ideologii “amerykanizmu” i zarazem stworzenie dyskursu wykluczającego. Przywołajmy przy tym cytat z książki, który, co ciekawe, możemy doskonale odnieść do naszej sytuacji wewnętrznej (zachowano pisownię oryginalną):

“Pojęcie bycia “antyamerykańskim” jest interesujące – jest w istocie pojęciem totalitarnym – i nie używa się go w społeczeństwach wolnych. Gdyby ktoś we Włoszech krytykował Berlusconiego albo korupcję w państwie, nie nazwano by go “antywłoskim”. W rzeczywistości na ulicach Rzymu czy Mediolanu popłakaliby się ze śmiechu. Pojęcia tego używa się w państwach totalitarnych. W dawnym Związku Sowieckim dysydentów nazywano “antysowieckimi” – było to najgorsze możliwe potępienie. W Brazylii, w czasach dyktatury wojskowej, nazywano ich “antybrazylijskimi”. Jednak pojęcia te rodzą się tylko w ramach kultury, w której państwo identyfikuje się ze społeczeństwem, kulturą, ludźmi i tak dalej. Jeśli więc krytykujemy władzę państwa – a przez Państwo rozumiem ogólnie rzecz biorąc nie tylko rząd, ale zbiorową władzę państwa – jeśli krytykujemy skoncentrowaną władzę, jesteśmy przeciw społeczeństwu, jesteśmy przeciw ludziom. Jest rzeczą uderzającą, że pojęcie to jest używane w Stanach Zjednoczonych i w rzeczywistości, o ile mi wiadomo, jesteśmy jedynym społeczeństwem demokratycznym, w którym pojęcia tego nie wyśmiano. Jest to paskudna oznaka kultury elit”.

Zasada 3. Przekształcenie gospodarki i gwałtowny rozwój sektora finansowego kosztem przemysłowego

Zasada 4. Przeniesienie ciężaru utrzymania państwa na biednych wraz z reformą systemu podatkowego

Zasadna 5. Zaatakowanie społecznej solidarności i ograniczanie roli państwa m.in. w edukacji i ochronie zdrowia

Zasada 6. Zarządzanie nadzorem, czyli niebezpieczne zbliżenie władz prywatnych (wielkiego biznesu) z władzami publicznymi, lobbing i tzw. obrotowe drzwi

Zasada 7. Zaaranżowanie wyborów, czyli brak społecznej kontroli nad ogromnym wsparciem finansowym dla kandydatów na publiczne stanowiska

Zasada 8. Kontrola nad społeczeństwem oraz ograniczanie roli związków zawodowych

Zasada 9. Fabrykowanie konsensusu, a więc standaryzowanie modelu polityki i konsumpcji oraz “sprzedawanie kandydatów niczym makaronu z półki” (ten ostatni zwrot to moje prywatne nawiązanie do pewnego doktora nauk politycznych, który zwykł mawiać, że politycy to nie makaron na sklepowej półce, żeby ich tak reklamować; mam wrażenie, że w ostatnich latach coraz więcej polityków jest śliskich niczym spaghetti)

Zasadna 10. Marginalizowanie wpływu obywateli na władze publiczne.

Powyższe to pełna lista zarzutów Noama Chomsky’ego do Stanów Zjednoczonych. Każda zasada to osobny rozdział (rozdzialik?), kończący się fragmentami pism, artykułów i innych materiałów źródłowych, do których się Chomsky odwołuje. Za to wielki plus.

Zarzuty do książki

Książka ma jednak pewne mankamenty, nad którymi nie da się przejść obojętnie.

Zarzut 1. Jej autorem nie jest, wbrew okładce, Noam Chomsky. Książka jest spisaną wersją filmu Noama Chomsky’ego pt. Requiem for the American Dream, który – jestem o tym przekonany – był dostępny w serwisie Netflix (ale teraz go nie mogę znaleźć). Film ten możecie w całości obejrzeć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=wp6Rbgv1MLg

Autorstwo książki należy przypisać Peterowi Hutchinsonowi, Kelly Nyks i Jaredowi P. Scottowi. Nie są to tak głośne nazwiska, nie można się więc dziwić wydawcy, że postanowił przywołać nazwisko słynnego językoznawcy i działacza politycznego.

Zarzut 2. Książka jest koszmarnie przetłumaczona. Gdyby zapomnieć o zarzucie nr 1, można by próbować się tłumaczyć, że sam Chomsky nie pomaga, gdyż ma dosyć ciężki i skomplikowany styl wypowiedzi. Nie wiem, na ile jest to kwestia samego tłumacza, a na ile oryginału, nad którym pracował, być może faktyczni autorzy również nie grzeszą lekkością słowa. Pomijając kwestię stylistyczną, w książce trafiają się prawdziwe koszmarki. Weźmy na przykład poniższe:

W rzeczywistości coś, co nosi nazwę “bezpłatne umowy handlowe”, wcale nie jest bezpłatne1(str. 42).

Konia z rzędem temu, kto znajdzie coś, co zostało określone jako “bezpłatne umowy handlowe”. Sam musiałem dłużej pogłówkować, żeby dotarło do mnie, że chodzi o zwyczajne umowy o wolnym handlu podpisywane przez poszczególne państwa (free-trade agreements), które nie są wcale takie wolne/bezpłatne (free).

Zarzut 3. Brak korekty merytorycznej również rzuca się w oczy. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest przetłumaczenie prostego Bretton Woods system na “system Brettona Woodsa”. Mniej zorientowanym Czytelniczkom i Czytelnikom należy się wyjaśnienie, że Bretton Woods to nie był ojciec Tigera Woodsa i nie był, nie wiem, politykiem, czy innym finansistą. Bretton Woods to miasto (a w zasadzie część miasta Carroll w stanie New Hampshire), w którym w lipcu 1944 roku odbyła się międzynarodowa konferencja, która ustaliła najważniejsze zasady współpracy systemów monetarnych poszczególnych państw. Efektem konferencji w Bretton Woods było powołanie do życia Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju (potocznie zwanego Bankiem Światowym). System z Bretton Woods funkcjonował aż do kryzysu z początku lat 70. XX wieku, gdy został zawieszony wraz z zawieszeniem wymienialności dolara na złoto przez rząd amerykański.

Oczywiście tłumacz nie musi być specjalistą w zakresie systemów monetarnych, ekonomii i historii świata XX wieku. Od tego jest jednak korekta i redakcja merytoryczna, szczególnie w publikacjach specjalistycznych (od książek naukowych, po eseje i publicystykę). Tłumaczenie literatury specjalistycznej ma trochę inny ciężar gatunkowy niż to, czy poprawnie przetłumaczymy jakiś pokój w domu niejakiego Grey’a z popularnej trylogii.

Nie ulega wątpliwości, że Chomsky w wielu punktach dotknął bardzo newralgicznych punktów na mapie ideologicznej Stanów Zjednoczonych. Niejednokrotnie podczas czytania złapiemy się na tym, że hej, przecież znamy to i z Polski. Dużą zaletą książki jest również przywołanie fragmentów tekstów źródłowych, do których nawiązuje Chomsky (choć nie sprawdzałem, czy są to tłumaczenia własne polskiego tłumacza, czy cytowania przetłumaczonych i wydanych w kraju pism, np. Adama Smitha). Jeśli jednak zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po tę książkę, to jedyną odpowiedzią jest (dopiero zdałem sobie sprawę, jak dziwnie to zabrzmi): lepiej sięgnijcie po film.

Filip, @smootnyclown

Noam Chomsky2jak już wspomniałem autorstwo książki należy przypisać Peterowi Hutchinsonowi, Kelly Nyks i Jaredowi P. Scottowi., Requiem dla amerykańskiego snu. 10 zasad koncentracji bogactw i władzy, przeł. Stefan Baranowski, Wydawnictwo Vis-á-Vis/Etiuda 2018.

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, daj nam znać! Po prostu zaznacz ten fragment tekstu i wciśnij Ctrl+Enter.

Spread the love