Poezja nie gryzie, choć potrafi nieźle przywalić

Prawdziwym przebojem na nasze półki i do naszych czytników wdarły się w ubiegłym roku opowiadania. Mieliśmy ich spory wysyp na rynku. Wiele osób czytało choćby „Mikrotyki”, „Rejwach”, czy „Instrukcję dla pań sprzątających”. Wznowione niedawno opowiadania Kornela Filipowicza spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem, a dzisiaj wszyscy zaczytują się w „Opowiadaniach bizarnych” Olgi Tokarczuk. Wbrew sceptycyzmowi niektórych, Polacy wreszcie polubili się z opowiadaniami. Skoro doceniliśmy już uroki małej formy zastanawiam się, czemu nie spróbować trafić do masowego czytelnika z formą jeszcze mniejszą?

Pewnie nie czytacie poezji. Większość nie czyta. Nie wiadomo jak się do niej zabrać. Po latach spędzonych w szkolnym kieracie, kiedy to analizowało się „co poeta miał na myśli” – trudno się dziwić. Wszystkie te metafory, epitety, personifikacje, onomatopeje, hiperbole, elipsy – niejednemu z was pewnie zakręciło się w głowie na samo wspomnienie tych słów. Jednak czy na pewno poezja jest taka straszna jak ją malują? W dzisiejszych czasach ma przecież same zalety, jest krótka, przeczytanie jednego wiersza zajmuje raptem chwilę, może kilka minut, gdy dodamy do tego zadumę. Jeden tomik to zwykle kilkadziesiąt stron, a można go sobie zaliczyć jako przeczytaną w danym roku książkę (jakby dopadł was ktoś badający czytelnictwo z Biblioteki Narodowej). Ponadto wiersze można czytać wielokrotnie, a nawet nauczyć się ich na pamięć i popisywać w towarzystwie. Poezja nadaje się do czytania i w czytnikach, i w telefonach, co szczególnie przydaje się przy malutkich nakładach tomików poetyckich (gdyby tylko wydawcy zadbali o wydawanie e-booków!). W przeciwieństwie do komiksów jest niedroga, często dostępna za darmo w Internecie, spory jej wybór można znaleźć na Wolnych Lekturach.

I co najważniejsze nie warto się jej bać, bo wcale nie trzeba być poetą, erudytą czy filologiem by ją czytać. Ja nie jestem. Nie zajmuję się też zawodowo literaturą, ani krytyką literacką, nie jestem więc typowym czytelnikiem poezji, a mimo to potrafię ją docenić i się nią cieszyć. Przyznaję, dla mnie to też jest zaskakujące. Za każdym razem, gdy biorę do ręki tom wierszy odczuwam niepewność – czy uda mi się to zrozumieć? I wiecie co? Zwykle się udaje. A jeśli nie, to przecież nie ma przymusu, nie każdy poeta jest dla każdego, jeśli nie ma „chemii” – nie warto się zrażać, tylko sięgnąć po inny zbiór.

Ten rok należy do poetek. Tomiki napisane przez kobiety zdominowały nominacje do polskich nagród poetyckich. Także nagrody międzynarodowe trafiły do poetek: Linn Hansen została nagrodzona Nagrodą im. Wisławy Szymborskiej, a Nuala Ní Dhomhnaill została pierwszą kobiecą laureatką Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta. Kobieca poezja zyskuje uznanie, warto jej spróbować, bo może was zaskoczyć, jak szokujące wiersze uznanej poetki z RPA.

Niedawno miałam przyjemność przeczytać elektryzujący tom wierszy Antije Krog. „Ciało ograbione” to pierwszy w Polsce zbiór jej poezji, wydany w ubiegłym roku nakładem Wydawnictwa Literackiego w ramach projektu wydawniczego Festiwalu Miłosza. Przekładu jej wierszy z języka afrikaans dokonał Jerzy Koch. Antije Krog jest uznaną i popularną poetką w Republice Południowej Afryki. Czytelnicy fascynującego „El Negro i ja” Franka Westermana mogą pamiętać jej nazwisko, bo pojawiła się w jednym z ostatnich rozdziałów reportażu. Od jej debiutu w latach siedemdziesiątych poezja Krog wzbudza kontrowersje ze względu na poruszane tematy polityczne i intymne, co nie przeszkodziło jej zostać uhonorowaną pięcioma doktoratami honoris causa, licznymi wyróżnieniami i nagrodami literackimi.

Tomik „Ciało ograbione” zawiera w sobie wiersze poetki z całego okresu jej twórczości, dzięki czemu mamy przegląd pełni stosowanych przez nią środków wyrazu. Znajdziemy tam wiersze poruszające wszystkie aspekty i przejawy kobiecości na różnych etapach życia. Poetka jest w  nich kochanką, żoną, matką, a wreszcie kobietę dojrzałą, która mierzy się ze swoją cielesnością i przemijaniem.

Szczególnie ten ostatni wątek w poezji Krog może szokować. Czytanie o tak intymnym i, w powszechnym odczuciu, wstydliwym temacie jakim jest menopauza i związane z nią dolegliwości ciała i ducha dla wielu może być złamaniem pewnego tabu. Tymczasem poetka z RPA o tych aspektach pisze fenomenalnie. Pięknie podsumował to Krzysztof Siwczyk na swoim blogu „Cykl doskonałych „sonetów menopauzalnych” to najbardziej autentyczny zapis rozpadu ciała, z jakim miałem do czynienia od bardzo dawna”. Takie tematy nie są zwykle poruszane w wierszach. „Temat kobiecości jest pomijany przez mężczyzn poetów. Miłość, śmierć, religia – oto co jest dla nich ważne” – mówiła poetka na spotkaniu z czytelnikami w Krakowie – „Kobiety, nawet gdy podejmują te tematy, piszą o nich w zupełnie inny sposób, osadzając wielkie problemy w ludzkiej skali. ” Wiersze Krog opowiadające o starzeniu się nieodłącznie związanym z cielesnością: o chorobach, falach gorąca, zmarszczkach, menopauzie, syndromie opuszczonego gniazda, pieluchach dla dorosłych – to jedne z ciekawszych w tomiku. Kobiety w pewnym wieku znajdują się już poza zainteresowaniem kultury, spychane są na jej obrzeża, w cień, tymczasem autorka „Ciała ograbionego” stawia ich doświadczenia w samym centrum, w blasku reflektorów.

Jest w tych wierszach ogromna niezgoda na przemijanie i na to co czas robi z kobiecym ciałem, ograbiające je z atrakcyjności fizycznej i seksualnej.  Nie jest to poezja delikatna, jest w niej moc i żar buntu. Przy tym poetka nie stroni od słów mocnych, ostrych i dosadnych, potrafi rozsadzić wiersz nagłym i nieoczekiwanym przekleństwem. Efekt jest piorunujący. Obcowanie z poezją Krog to doświadczenie zaskakujące, bo pełno w niej słów mocnych i wulgarnych tuż obok staroświeckich czy lirycznych. Dla ilustracji końcowy fragment wiersza „sonet o uderzeniach gorąca”:

„lecz dnia pewnego gdy opadniesz na krzesło – wyczujesz
węgle w tyglu co ostatnią twą soczystość
unicestwią. do kurwy nędzy teraz dość już tego:
rozpłomieniona wstajesz jak wojowniczka – pierś uniesiona
ogniem – chwytasz śmierć za gardło i płużysz
jej nozdrzami twą oskubaną i spierzchniętą cipę”

Mocne, prawda? Jej wiersze są pełne frustracji i gniewu na zastany stan rzecz, gniewu skierowanemu także przeciwko politykom, bo Antije Krog jest w swych wierszach także obywatelką i patriotką, czującą odpowiedzialność za swoje państwo. Przez swoje pochodzenie z warstwy niegdyś uprzywilejowanej, jako biała kobieta musi mierzyć się z trudną miłością do kraju, jak w wierszu pt. „Ziemia”:

pod rozkazami przodków stałaś się własnością
gdybym miała język pisałabym bo byłaś ziemio moją ziemią 

(…)

mnie nigdy nie chciałaś
ścierpieć mnie nigdy nie mogłaś
raz po raz strząsasz mnie
rozwałkowałaś mnie
ziemio stopniowo staję się w ustach bezimienna 

teraz walczą o ciebie
paktują dzielą parcelują odsprzedają paserują zastawiają
ja chcę zejść do podziemia z twoją ziemią

W tomiku „Ciało ograbione” znajdują się też wiersze bardziej liryczne, chwalące piękno afrykańskiej przyrody, a także wyrażające dumę z przeprowadzonych pokojowo przemian politycznych, ze zniesieniem apartheidu na czele. Fragment wiersza, pt. „cud”, który zapewne wiele osób z pokolenia Krog mogłoby odnieść także do naszego kraju:

„należę do tego kraju
to on mnie uczynił

 nie mam innego kraju
niż ten właśnie

 niezmierzona jest moja miłość do niego
trudna twarda i bez ogródek

 nie wierzę w cuda lecz uwolnienie
mojego kraju w pokojowy sposób

 było cudem – zdumienie i zawrót głowy zapamiętałam
coś niedoścignionego zapamiętałam to pozostanie ze mną ”

Mieszane odczucia do własnego kraju, tym trudniejsze do wyrażenia, że sama Krog, z racji swego koloru skóry, nigdy nie należała do uciśnionej części narodu, bardzo ciekawie wpisują się w opowieść o patriotyzmie. Jednak to sposób w jaki poetka opisuje lęk przed starością, dehumanizującą człowieka, zagarniającą ogromne obszary z kobiecej tożsamości, zasługuje na szczególną uwagę. Jak napisała Paulina Małochleb „Antjie Krog to skandal poetycki – obyśmy mieli więcej takich skandali”. Trudno się z jej słowami nie zgodzić.

P.S. Zbliża się tegoroczna edycja Festiwalu Miłosza, jego gościem będzie m.in. Ron Padgett – amerykański poeta, którego wiersze mogliście usłyszeć w filmie Jima Jarmuscha „Paterson”. Ten film to dobry pomysł na początek przygody z poezją.

Anna, @PoProstuAnia

Antje Krog, Ciało ograbione, przekład: Jerzy Koch, Wydawnictwo Literackie 2017

4.5 (90%) 2 votes