Reni Eddo-Lodge, „Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry”

Co nam w monoetnicznej i monokulturowej Polsce może dać czytanie o rasizmie? Jaka jest praktyczna wartość książek o dyskryminacji ze względu na kolor skóry dla polskiego czytelnika? Na książkę Eddo-Lodge składa się siedem esejów, które z powodzeniem można czytać osobno. Nie ma tutaj – przynajmniej na pierwszy rzut oka – ciągu logicznego pomiędzy poszczególnymi esejami. A jednak składają się one na zwarty wywód ze ściśle określoną strukturą. Pierwszy esej można traktować jako wprowadzenie historyczne do dalszych rozważań.

Eddo-Lodge opisuje długą i przejmującą historię brytyjskiego handlu niewolnikami, dalej jego delegalizację, mniej lub bardziej jawną przemoc na tle koloru skóry, aż po formalne, choć niekoniecznie faktyczne, równouprawnienie. Dalsze eseje mówią nam o tym, że równouprawnienie nie jest kresem tej drogi, a jedynie początkiem. Dopiero żyjąc w świecie równych praw możemy zmierzyć się z problemem rasizmu na wyższym poziomie. Pierwszy krok do wyeliminowania problemu to jego zdefiniowanie.

Rasizm strukturalny

Jeśli uważasz, że osoby kolorowe są gorsze, głupsze, mniej utalentowane i roszczeniowe to jesteś rasistą. Jeśli jesteś sam ze sobą szczery, to pewnie nawet się do tego przyznasz.

Jeśli uważasz, że kolorowi nie powinni dostarczać jedzenia, bo mogą do niego napluć, albo po prostu kradną pracę białym, to jesteś rasistą. Jeśli jesteś sam ze sobą szczery, to pewnie nawet się do tego przyznasz.

Rasizm strukturalny to nie są takie pojedyncze uprzedzenia, ale takie pojedyncze uprzedzenia składają się na rasizm strukturalny. Razem tworzą swoiste zbiorowe wyobrażenie osób nie-białych[1] w społeczeństwie. Innymi słowy, rasizm strukturalny to zbiorowe rezultaty takiego, a nie innego nastawienia. Co to w ogóle znaczy?

Nierozróżnianie kolorów skóry to dziecinne, uproszczone pojmowanie rasizmu. Nie wychodzi poza slogan “dyskryminowanie kogoś z powodu jego koloru skóry jest złe”, nie daje odpowiedzi na to, w jaki sposób w strukturze relacji międzyrasowych przejawia się władza.

Niezwykle doniosłe stwierdzenie: rasizm jest wyrazem relacji międzyrasowych opartych na władzy i posłuszeństwie, jest powiedzeniem: mam prawo cię kontrolować. Tak, dokładnie, bardzo słusznie kojarzycie to z Rebeccą Solnit. Krytyka rasizmu oparta jest na tych samych założeniach, co krytyka przemocy wobec kobiet, czy szerzej, zjawiska określanego jako mansplaining.

Biały przywilej

Rasizm strukturalny to nie wszystko, to tylko jeden element układanki. Drugim elementem, który składa się na kompleks dyskryminacji jest coś, co określamy mianem white privilege. Biały przywilej oczywiście nie oznacza, że jak masz “białą” skórkę to będziesz z defaultu zwycięzcą gry w sukces życiowy. Biały przywilej oznacza, ze to twój kolor skóry jest traktowany jako naturalny i neutralny i do niego odnoszą się z definicji pozostałe kolory. Oddając głos autorce,

kiedy mówię o białym przywileju, wcale nie mam na myśli, ze biali mają łatwo, że nigdy nie zmagali się z losem albo że nigdy nie zaznali biedy. Biały przywilej to fakt, ze jeśli jesteś biały, twoja rasa niemal na pewno wpłynie pozytywnie na bieg twojego życia w taki czy inny sposób. A ty przypuszczalnie nawet tego nie zauważysz.

Albo, jeszcze jeden doskonały bon mot, biały przywilej to monotonne, ustawiczne samozadowolenie. Albo: biel ustawia się na pozycji normy. Nie daje się poznać jako t o, czym jest naprawdę. Tak zwany “obiektywizm” i “rozsądek” są jej najskuteczniejszymi i najbardziej podstępnymi narzędziami podtrzymywania władzy.

Przykładów na istnienie rasizmu strukturalnego i białego przywileju autorka podaje wiele. Ja chciałbym zwrócić uwagę na jeden, szczególnie wyraźny. W 2014 roku w Wielkiej Brytanii został przeprowadzony sondaż, który wykazał znaczny wzrost odsetka osób jawnie przyznających się do swojego rasizmu. Dodajmy dla jasności, że nie był to wynik jednorazowego badania, a efekt dorocznego przeglądu postaw społecznych. Największy wzrost postaw rasistowskich został odnotowany w grupie białych mężczyzn w wieku 35-64 lata, wysoko wykształconych i z jeszcze wyższymi zarobkami.

So what? Co nam mów wzrost postaw rasistowskich w tej grupie społecznej? Co to są za ludzie? Świetnie wykształceni, dobrze zarabiający biali mężczyźni to często właściciele nieruchomości, szefowie, prezesi, dyrektorzy szkół, czy rektorzy uczelni. Są to niemal na sto procent osoby na stanowiskach, które mają wpływ na życie innych. Osoby, które kreują kulturę organizacji. […] Ich rasizm jest skryty. Nie polega na pluciu na nieznajomych na ulicy. Kryje się w przepraszającym uśmiechu, z jakim tłumaczy się nieszczęśnikowi, że nie dostał pracy. Kryje się w tym szybkim ruchu nadgarstka, którym ciska się CV do kosza, ponieważ kandydat ma obco brzmiące nazwisko.

Nie przekonuje was to? Proszę bardzo. Czarnoskórzy uczniowie są gorzej oceniani od pozostałych. Badania wykazały, że czarnoskóry uczeń będzie przez swoich nauczycieli oceniany niżej, niż na to zasługuje. Taka sytuacja nie wystąpi, gdy arkusz będzie oceniała osoba nieznająca ucznia.

Dalej macie wątpliwości? Z brytyjskiego raportu z 2013 roku wynika, ze czarni dwa razy częściej są podejrzewani o posiadanie narkotyków, mimo że rzadziej ich używają.

Mniejszości w mniejszości

Wszystko, co napisałem powyżej jest oczywiście istotne, ale nie wyczerpuje argumentacji Reni Eddo-Lodge. Największa wartość dodana jest w połączeniu kwestii dyskryminacji ze względu na kolor skóry z feminizmem oraz perspektywą klasową. Autorka zwraca naszą uwagę na pewien brak. Na fakt, że dyskryminacji można doświadczyć jedynie jako czarnoskóry (mężczyzna) – razism, albo jako (biała) kobieta – seksizm. Brak jest w naszym słowniku pojęcia łączącego dyskryminację rasową i płciową względem nie-białych kobiet. Na ów brak (chciałoby się rzec: powiedz mi, jakich słów nie masz, a powiem ci, kim jesteś) Eddo-Lodge chciała skierować uwagę środowisk feministycznych, w których się udzielała. Niechęć do intersekcjonalności wśród (białych) działaczek feministycznych doprowadził ostatecznie do wycofania się z tej formy działalności przez Eddo-Lodge.

Równie potężne działa wysuwa Eddo-Lodge przeciwko perspektywie klasowej. Pojęcie klas społecznych, funkcjonujące w realiach uniwersyteckich praktycznie zniknęło z polskiej debaty publicznej (choć w ostatnich latach wydaje się, że wróciło do łask), wydaje się jednak, że w krajach Europy Zachodniej nie zniknęła z perspektywy polityczno-publicystycznej. A jednak w ciągu ostatnich kilku lat coraz większą karierę robi określenie biała klasa robotnicza.

Określenie  b i a ł a  k l a s a  r o b o t n i c z a znakomicie wpisuje się w  retorykę skrajnej prawicy. Przymiotnik “biały” doczepiony do wyrażenia “klasa robotnicza” sugeruje, że ludzie ci padają ofiarą strukturalnej dyskryminacji, ponieważ są biali, a nie dlatego, ze należą do klasy robotniczej.

Innymi słowy: jest to odwracanie kota ogonem – statystyki wskazują, że czarni pracownicy mają do czynienia z rosnącą luką płacową, w porównaniu z białymi pracownikami. Ponadto, luka ta jeszcze się powiększa wraz ze wzrostem kwalifikacji. Co to oznacza? Czarni zarabiają mniej od białych niezależnie od poziomu wykształcenia, natomiast im są lepiej wykształceni, tym więcej im brakuje do poziomu zarobków białych z takim samym wykształceniem.

Konstatacja może być tylko jedna. Oddając głos Eddo-Lodge: potrzebne jest nam zbiorowe przedefiniowanie tego, co znaczy być rasistą, jak przejawia się rasizm i co musimy zrobić, aby położyć mu kres. Ktoś mógłby zapytać, po co czytać Eddo-Lodge w tak monoetnicznym społeczeństwie, jak Polska?, ale byłoby to błędnie postawione pytanie. Tak jakby rasizm był niemożliwy bez ludzi o innym kolorze skóry. Tak jakbyśmy nie mogli być lepszymi ludźmi już teraz.

Filip, @smootnyclown

Reni Eddo-Lodge, Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry, wydawnictwo Karakter

[1] Jak wiele możemy wyciągnąć w tym kontekście z lekcji George’a Lakoffa i Marka Johnsona, Metafory w naszym życiu. Mówienie o nie-białych sugeruje nam czegoś brak, mianowicie brak białości. Druga rzecz: biel utożsamiamy z czystością i niewinnością, czerń z kolei kojarzymy negatywnie, mówimy o czarnym charakterze, albo czarnych myślach. Język, którym się posługujemy wcale nie jest taki neutralny, jak by się wydawało na pierwszy rzut oka.