Richard Flanagan, “Pragnienie”

Po zasłużonym sukcesie Ścieżek północy (Nagroda Bookera, przede wszystkim przekroczenie tej pozornie niedużej, a tak trudnej do złamania bariery oddzielającej pisarzy dobrych od rozpoznawalnych) Richard Flanagan został ogłoszony gdzieniegdzie najwybitniejszym żyjącym pisarzem australijskim. Obruszyć się na takie stwierdzenie mógłby przede wszystkim Peter Carey, pisarz o pół pokolenia starszy od Flanagana, tłukący te swoje, mniej lub bardziej udane, powieści od blisko półwiecza. Nie mnie oceniać, w tym sporze pozostanę neutralny, ale w jednej dziedzinie widzę pewną przewagę Careya.

Roboczą nazwałbym tę kategorię jakoś tak: “(Dziewiętnastowieczna) powieść historyczna z wątkiem australijskim oraz realnie istniejącymi postaciami” i tu Flanagan nadal może się uczyć od rodaka, i nie jestem pewien, czy kiedyś osiągnie jego poziom. Pragnienie, na pewno pod względem formy, to bardzo dobra powieść, gruntownie przemyślana i zgrabnie napisana, ale jednak nie ma w sobie tego czegoś, co by ją wyróżniało w gronie utworów bardzo bardzo przyzwoitych, ale trochę nudnych. Jakiejś nutki szaleństwa, ekstrawagancji, czy nawet nierówności.

Nie jest to powieść nazbyt długa, liczy sobie 250 stron, w jakimś sensie panoramiczna jednak, rozgrywająca się na dwóch-trzech planach czasowych i przynajmniej w dwóch miejscach. Bohaterką wątku tasmańskiego jest młoda Aborygenka poddana swoistemu eksperymentowi – to słowa samych bohaterów – wychowawczemu (trochę jak zwierzątko domowe) przez gubernatora wyspy i jego małżonkę, część londyńska skupia się wokół Charlesa Dickensa w apogeum życiowego, bo jednak nie twórczego, kryzysu. Obserwujemy więc narodziny jego romansu z młodą aktorką. Historia jest prawdziwa, o młodej Aborygence – nie wiem. Brakuje trochę zaangażowania samego autora, mam poczucie, że to po prostu kolejna odbębniona przez autora powieść. - o 'Pragnieniu' Flanagana, Click To Tweet

Łącznikiem między tymi światami jest wspomniana wyżej małżonka gubernatora, też oczywiście postaci autentycznej, słynnego podróżnika i polarnika Johna Franklina, która po jego zaginięciu próbuje zainteresować tematem wielkiego – przede wszystkim słynnego, jakbyśmy dziś napisali: celebrytę – pisarza i niejako “wynajmuje” go w celach PR owych. Pojawiają się bowiem oskarżenia o kanibalizm podczas tragicznie zakończonej wyprawy w poszukiwaniu przejścia północno-zachodniego, a angielski dżentelmen z definicji nie byłby zdolny do takich strasznych rzeczy. Zawsze, czy to na północnej półkuli, czy południowej, zawsze stoi na straży cywilizacji, wszelkie jego niepowodzenia są winą innych, niższych ras. W świecie londyńskim obie operacje, miłosna i wizerunkowa, zakończą się sukcesem, na południowej półkuli będzie znacznie gorzej.

Brakuje trochę zaangażowania samego autora, mam poczucie, że to po prostu kolejna odbębniona przez autora powieść, oryginalnie opublikowana w 2008 roku i u nas wydana dopiero w tym roku. Co z tego że niegłupia? Peter Carey naprawdę robi to trochę lepiej.

Richard Flanagan, Pragnienie, Wydawnictwo Literackie

Adam, @naTTjuzbylo

5 (100%) 1 vote