Stanisław Barańczak, „Odbiorca ubezwłasnowolniony. Teksty o kulturze masowej i popularnej”

Poeta, tłumacz, ale również, jak udowadnia w Odbiorcy ubezwłasnowolnionym, wybitny eseista. Stanisław Barańczak w najwyższej retorycznej formie. Do tego erudycja, ostry dowcip, wszytko czego oczekujemy od następców Michała  de Montaigne. Wydawnictwo Ossolineum miało genialny pomysł, aby wznowić  Czytelnika ubezwłasnowolnionego (jedyne wydanie  z  1983 r.) i w tym samym tomie pomieścić  jeszcze felietony oraz eseje z lat siedemdziesiątych, w których Barańczak podejmuje temat kultury masowej i popularnej.

Nie uznaję podziału na kulturę wysoką i niską. Uznaję tylko podział na kulturę wartościową (w której mieszczą się moim zdaniem Bach i Szekspir, ale również Charlie Parker i Monty Python) i kulturę bezwartościową, czyli kulturę kiczu (w której mieszczą się dla mnie: piosenkarka Madonna i film Rambo, ale również koncert fortepianowy Czajkowskiego i film Podwójne życie Weroniki.

Ta myśl streszcza być może najpełniej stanowisko autora wobec opisywanego problemu. Jest Barańczak zdecydowanym krytykiem arystokratycznego podejścia do kultury masowej, które  każe z wyższością traktować wszystko, co nie mieści się w obrębie kultury „wysokiej”. Wszechobecny kicz, nachalna  perswazyjność nie przekreśla wszak  możliwości powstawania w ramach kultury masowej dzieł ambitnych. Kultura dzieli się na wartościową, dla umysłu ludzkiego stymulującą i jej idealne przeciwieństwo, które czyni z nas biernych odbiorców, niezdolnych do intelektualnej autonomii.

Mamy więc w dziele Barańczaka  surową krytykę powieści „milicyjnej”,  w jej najgorszym, ubezwłasnowolniającym umysł czytelnika,  PRL-owskim wydaniu. Ale z drugiej  strony obdarza nas autor kapitalną typologią powieści kryminalnych,  rzecz obowiązkową dla współczesnych miłośników tego gatunku.

Otrzymujemy też wnikliwą analizę fenomenu popularności seriali, w epoce dalece „przednetflixowej”. Tutaj dostaje się mocno Doktor Ewie (bardzo popularny serial epoki  gierkowskiej). Schematyczna, przewidywalna fabuła, błędy merytoryczne, nudne sylwetki głównych bohaterów. To zarzuty, którymi obarcza autor również twórców cenionej do dzisiaj serii  Teatru Sensacji Kobra.

Podaje nam Barańczak iście hermeneutyczna analizę tekstów piosenek festiwalowych. W rozdziale Od Cygana do rekruta bierze  na warsztat motywy cygańskie i żołnierskie, które wprost wylewają się z sopockich i kołobrzeskich estrad.  Przechodzi sam się siebie, kiedy zabiera się za „poezję” kibiców.

Wszyscy wiedzą w Słupsku / że Wam Legia da po dupsku,
Prędzej w Odrze będą śledzie / niż Szurkowski nas zawiedzie,
As Roma może wygrać tylko doma.

To tylko wycinek z kibicowskich transparentów lat siedemdziesiątych, których krytycznoliteracką interpretację dostajemy w recenzowanym tomie. Ciekawe, co pisałby autor o hasłach dzisiejszych fanów. Czy w ogóle zajmowałby się ich rozbudowaną formą oraz idącą w kierunku manifestu politycznego treścią? Jako zachłanny odbiorca kultury masowej, ze swoim demokratycznym do niej stosunkiem, zapewne tak. Dlaczego miałoby  się stać  inaczej skoro w Odbiorcy… zajmuje się tak różnorodnymi zjawiskami, jak gesty piłkarzy i piosenkarzy, dziewczynkami wręczającymi kwiaty, funkcją mikrofonu, czy interpunkcją dziennikarską. „Czepia się” krytyków stylu komentatorskiego Jana Ciszewskiego, by kilkadziesiąt  stron dalej, na przykładzie poezji Władysława Broniewskiego,  tłumaczyć, w jaki sposób machina kultury masowej  rozwałkowuje  dorobek przedstawiciela kultury „wysokiej”.

Wiedza i mądrość kroczą śmiało na kartach tej książki ze  znakomitym dowcipem. Tak dzieje się, między innymi. w szkicu Obywatel Kania, w którym Barańczak przedstawia  rzekome próby zrealizowania przez Andrzeja Wajdę filmu o życiu I sekretarza PZPR. Rolę Stanisława Kani miałby zagrać uderzająco podobny do niego Orson Wells. W roli Władysława Gomułki- Anthony Hopkins, jako Zofia Gomułkowa Whoopi Goldberg, piosenkarka Cher grająca Leonida Breżniewa, a Arnold Schwarzenegger Barbarę Labudową. To tylko część proponowanej obsady,  z resztę jak i całą książką polecam zapoznać się już samodzielnie. To idealny lek na walkę z  ubezwłasnowolnieniem umysłu.

W końcu niezdolność do samodzielnej aktywności intelektualnej stanowi według Barańczaka największe niebezpieczeństwo czyhające na wszystkich odbiorców kultury masowej.

Stanisław Barańczak,, Wydawnictwo Ossolineum

Grzegorz, @grze76

3 (60%) 1 vote