Zdobywcy Syberii, czyli “Pożytki z katorgi” Wojciecha Lady

Spotkania z polską literaturą dotyczącą szeroko rozumianych syberyjskich zsyłek zawsze nakazują daleko idącą ostrożność. Pisałem już kiedyś, że siłą rzeczy oczekuje się wtedy opisów tragedii katorgi. Wojciech Lada w Pożytkach z katorgi daje nam jednak zupełnie inny obraz Polaków, którzy na swój sposób Syberię podbijali. Pytanie tylko, czy pomimo ewidentnych plusów, nie idzie w tworzeniu tego obrazu za daleko w drugą stronę.

Z kontrowersją za pan brat

Spotkania z owocami twórczości Wojciecha Lady skłaniają ku refleksji, że lubi lekko iść pod prąd. Nie tak dawno temu opisał polskie podziemie niepodległościowe z przełomu XIX i XX w1Wojciech Lada, “Polscy terroryści”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018.. W zasadzie zaś jeden jego aspekt – przeprowadzanie zamachów na przedstawicieli władz zaborczych, z upodobaniem akcentując, że mieliśmy do czynienia z „polskimi terrorystami”. Jakkolwiek z terminologicznego punktu widzenia nazewnictwo nie budzi wątpliwości, to odważne jest tak stanowcze używania go w czasach, gdy przeciętnemu odbiorcy kojarzy się ono z wojowniczymi przedstawicielami pewnej monoteistycznej religii.

Podobnie kontrowersyjny zabieg miał być chyba zastosowany w Pożytkach z katorgi. Lada próbuje przekonać nas, że w opisywanej przez niego przede wszystkim drugiej połowie XIX w. Syberia nie miała już charakteru wyłącznie represyjnego, a że była niemalże idealnym miejscem do zrobienia kariery:

„W tym czasie katorga rozumiana jako przymusowe roboty była już bowiem pomysłem, który zupełnie nie sprawdził się w praktyce. Nie przewidziano, że liczba katorżników będzie wielokrotnie przekraczać zapotrzebowanie na ich pracę, a tam, gdzie praca ewentualnie by się znalazła, była zbyt ciężka dla niedożywionych i osłabionych przeważnie więźniów”,

więc w sumie

„martyrologiczny obrazek pieszych procesji zakutych w kajdany skazańców z biegiem lat stawał się coraz bardziej nieaktualny”.

Pogląd skądinąd słuszny. Przywołany pośrednio powyżej Daniel Beer2Daniel Beer, “Dom umarłych. Syberyjska katorga pod rządami carów”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018. również pisał o ekonomicznym bezsensie zsyłek, co jednak nie oznaczało, że carat rezygnował z mozołem wypracowanego systemu represji. Siłą więc rzeczy mróz, dokuczliwe pluskwy i brud na tzw. „etapach” w trakcie drogi do miejsca zesłania, nie były tylko niedogodnościami możliwymi do przezwyciężenia patriotyzmem i młodzieńczą werwą. Można zrozumieć zabieg Lady – w końcu jego celem było pokazanie przypadków „pozytywnych”. Dobrze jest jednak nie tracić przy tym ogólnego tła historycznego. Inaczej bowiem można odnieść wrażenie, że następuje proste zastąpienie „romantycznego cierpienia katorgi” „romantycznym budowaniem kariery i odkrywaniem świata”.

Wielkie kariery

Nie można zaprzeczyć, że bohaterowie książki Lady odnieśli sukces. Choć czasami doceniany dopiero po latach, nie za ich życia. Niewątpliwie jednak pozostawili swój ślad w historii, głównie w świecie nauki.

Wacław Sieroszewski, Bronisław Piłsudski (tak, był jeszcze inny Piłsudski. Sławny, a nie jeździł na Kasztance…), Benedykt Dybowski, Jan Czerski (wielu czytelników uśmiechnie się na wspomnienie Dukajowych dróg mamutów3“Drogi Mamutów” to część III “Lodu” Jacka Dukaja (Jacek Dukaj, “Lód”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007).), Aleksander Czekanowski i Feliks Kon (jedyny z tego grona, który w historii zapisał się polityką bardziej niż nauką). Każdemu Lada poświęca osobny rozdział, choć losy ich – jak choćby Dybowskiego i Czekanowskiego – splatają się ze sobą. Każdy z nich ma za sobą mniejszy lub większy „zatarg” z carskim zaborcą, w wyniku którego trafia do największego na świecie więzienia. To ludzie raczej młodzi, często wyrwani z systemu edukacji. Skoro oszczędzono im najcięższych prac w kopalniach, to stawiają na pogłębianie wiedzy:

„Są wśród nich geolodzy, biolodzy, paleontolodzy, językoznawcy, którzy dzięki zdobytej na Syberii wiedzy stawiali na głowie dotychczasowe ustalenia naukowców dotyczące tych obszarów, opisywali setki nieznanych wcześniej gatunków roślin i zwierząt, badali obyczaje i wierzenia wymierających bądź tracących swoją pierwotną strukturę plemion. Mieli to szczęście, że z konieczności przebywali w miejscu wciąż dziewiczym, pod wieloma względami nadal tkwiącym w epoce neolitu, było więc co badać i co odkrywać. Co więcej – mieli gdzie publikować wyniki tych badań, a także otrzymywali za to pieniądze, czasem też wolność. Ówczesna Rosja była bardzo chłonna, jeśli chodzi o badania naukowe, i nie skąpiła środków finansowych na ich prowadzenie”.

Nie da się ukryć, że przeżycia i dorobek bohaterów imponują. Nie będę ich streszczał. Warto bowiem przeczytać książkę Lady, by przekonać się, jaki status wśród ludu Ajnów uzyskał Bronisław Piłsudski. Jak dogłębnie język, obyczaje i życie Jakutów zbadał Wacław Sieroszewski. Jak wyprawy niektórych z nich tajemniczo mogą się splatać z interesami carskiego Imperium. Bohaterowie Lady pozostali wierni sobie, swojej pracy, swoim odkryciom. Różnie zresztą potem odrodzona Polska przywitała tych, którzy jej doczekali:

„Benedykt Dybowski już na pierwszym syberyjskim etapie przysiągł, że nie wróci do kraju, jeśli nie ukończy tu swoich badań. Jan Czerski postanowił pozostać z tych samych powodów, choć on tak po prawdzie nie miał po co wracać – w kraju nic na niego nie czekało. Tak samo zresztą jak na Bronisława Piłsudskiego. Ten wrócił, ale wkrótce i tak uciekł. Na Sachalinie był „królem Ajnów”, w Polsce zaś nikim”.

Wiedzieć więcej

Książka Lady nie jest obszerna. Nie stanowi zbioru biografii wskazanej szóstki, czy tez analizy krytycznej ich dokonań naukowych. To raczej próba – za którą należy docenić autora – przybliżenia w popularyzatorski sposób losów tych zesłańców, którzy nie kojarzą się tylko z męką katorgi.

Osoby zainteresowane historią zapewne wcześniej słyszały już nazwisko Sieroszewskiego. Wiedzą, że przyszły Naczelnik Państwa trafił na zesłanie razem ze swoim bratem. Jednak dla sporej grupy czytelników losy opisanej szóstki będą co najmniej niespodzianką. To kolejny, niestety, potworek zrodzony przez nasz system nauczania historii, w którym ludzie ciężko pracujący na swój sukces zawsze będą mniej ważni od ludzi, którzy w mniej lub bardziej sensowny sposób oddali bohatersko – czego nikt nie kwestionuje – życie za ojczyznę.

Pozostaje cieszyć się, że podobnych pozycji pojawia się więcej. Michał Książek ruszył do mroźnego Jakucka śladami Sieroszewskiego i jego prac nad językiem Jakutów4Michał Książek, “Jakuck. Słownik miejsca”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013.. Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski opisali – podobnie do Lady, częściowo pokrywając się tematycznie – losy Polaków, którzy odnaleźli się wśród elit carskiej Rosji5Marta Panas-Goworska, Andrzej Goworski, “Inżynierowie Niepodległej”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018..

Chyba zaś najwięcej do myślenia daje biografia Bronisława Piłsudskiego6Jerzy Chociłowski, “Bronisława Piłsudskiego pojedynek z losem”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2018.. Jego życie „przetrącił” epizod walki niepodległościowej. Pomimo wielkich zasług dla świata Ajnów nigdy już nie odnalazł swojego miejsca w życiu. Staje się on swoistym symbolem tych, którzy dla Polski się poświęcili, największe sukcesy odnieśli jako „wierni poddani cara”, a których wymarzona Polska nie powitała z otwartymi ramionami.

Piotr, @p_e_t_ar
Redakcja dziękuje wydawcy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Wojciech Lada, Pożytki z katorgi, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019.

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, daj nam znać! Po prostu zaznacz ten fragment tekstu i wciśnij Ctrl+Enter.

Podziel się z innymi