Ziemowit Szczerek, „Siwy Dym albo Pięć Cywilizowanych Plemion”

Wrócił tenże redaktor Szczerek z corocznej rajzy zbójeckiej po Nie-Europie, kaj wszelkie absurdy bardziej gorszej połowy kontynentu oglądał i pilniutko notował, ode Rygi pode Saloniki, i zamyślił się głęboko, on reportażysta nieledwie wojenny, co by tu nowego skronikarzować, bo mimo wszystko korespondziakiem był polskim, a polski pisarz, pośledni względem Europy prawdziwej i mniejże nagradzany finansowo, by z rynku opinii nie wypaść, jedną knigę na każden rok żywota wydać musi. Przypomniał sobie chybcikiem co dziwniejsze, z tego co zaobserwował, spodlił i zapisał w wersji surowej. Marnie to wyglądało, jakoby w Skopje postawiono dziesięciometrowego Aleksandra zaprawdę Wielkiego pośród bloków szarych, więc rozwarł powieści swych kolegów po laptopie, najprostsze myki u Dukaja, Szostaka, Orbitowskiego i nawet Orlińskiego podebrał, i rzucił że się poprawiać narrację! Ale nadal zgrzytało w tejże maszynerii jako w dronie polskim wojskowym, więc do tegoż to kociołka pismowoj Szczerek, czarnowidz w bojach zaprawiony, dorzucił szczyptę aktualnej publicystyki poważnej. I tako to powstał “Siwy Dym albo Pięć Cywilizowanych Plemion” i został objawiony Czytelnikowi.

Europa połowy XXI wieku. Polska, choć okresowo odzyskała Lwów zdaje się że, jest rozbita dzielnicowo jak za przedostatnich Piastów. Jest więc Polsk zasadniczo dwie, krakowska i mazowiecka, i jeszcze kilka pomniejszych, a wszystkie w szeregu sojuszy. Europy też nie ma, po śp. Unii Europejskiej został popękany asfalt na drogach podmiejskich, kilka państw narodowych, kilka konfederacji i lewicowa transformacja twardego trzonu EWG w państwo absolutnie nienarodowe, w którym zakazane jest jedzenie mięsa, a za nieopisaną bliżej mowę nienawiści można pójść do więzienia. Co ucieszy każdego Polaka, Rosja niby jest, ale tak jakby jej nie było, po tym jak Ukraińcy odpalili bomby atomowe/jądrowe/diabli wiedzą jakie nad obydwiema stolicami (Petersburgiem oraz Moskwą) i się Russija podzieliła jak po klęsce pod Kałką. Węgry zamazują Trianon, Serbowie tłuką kogo się da, Polacy… ech jak to Polacy… Wszystko to w oparach Siwego Dymu, chmury narkotycznej i czas oraz przestrzeń odmieniającej według własnego uznania. Po tym nowym niezbyt wspaniałym świecie porusza się dziennikarz rodem z Dogerlandii, akredytowany do krajów gorszej Europy. Tak się składa, że syn polskich emigrantów ery jeszcze nawet przedtuskowej, czyli nie Polak przecie, ale jakoś tak go dopadną wszystkie demony polskości. Rewolucjonista i socjopata, idealista z horroru i cynik rodem z wojennych najgorszych komedii. Piętrowy konspirator, coraz bardziej pogubiony w rzeczywistości Polski i Polski. Nie będę tu ujawniał jakie to cechy rodakom z poszczególnych dzielnic Szczerek przypisał, momentami można się nawet uśmiechnąć, pewnie dlatego, że tak bardzo są one stereotypowe.

Bo też to książka co najwyżej na półuśmiech, straszliwie powtarzalna, pod wieloma względami: językowym, literackim, światopoglądowym, fabularnym. Jak już człowieka zaczną nużyć ozdobniki, kiedy stają się one puste, to “Siwy Dym” okazuje się być zbiorem publicystyki Szczerkowej podanej tym razem w kostiumie science/political fiction czy może pastiszu literatury dystopicznej. Możliwe, możliwe, że pojawia się tu jedna nowa i mocna teza, taka, której publicysta Szczerek by się nie odważył sprzedać czytelnikom, a pisarz może spróbować, mianowicie o państwie narodowym jako głównej przyczynie nieszczęść świata w ostatnim 250-leciu. Możliwe, możliwe. Ale ginie ta chyłkiem podana teza w natłoku innych pomysłów. Zbyt dużo tego niedobrego. “Siwy Dym” znajduje się w nieszczęsnym i nieszczególnym rozkroku. Nie sposób go traktować jako książki pisanej serio, ale też nie ma lekkości farsy albo nawet tragifarsy. Ot, taka wyprawa niby w nieznane, które okazuje się aż nazbyt dobrze znajome.

To książka co najwyżej na półuśmiech, straszliwie powtarzalna, pod wieloma względami: językowym, literackim, światopoglądowym, fabularnym. Click To Tweet

Co może być największym problemem dla autora, “Siwy Dym” demaskuje Ziemowita Szczerka jako pisarza wtórnego, z kopiowania kolegów po fachu czyniącego literacką metodę. “Przyjdzie Mordor i was zje, czyli Tajna historia Słowian” jawnie nawiązywał do twórczości (i mitu) Huntera S. Thompsona. “Siódemka”, całkiem sympatyczne czytadło z wyższej półki, tajnie wzorowało się na Ukraińcach, Źadanie i przede wszystkim Andruchowyczu. “Siwy Dym” aż skrzypi lekko tylko przerobionymi pomysłami pisarzy wspomnianych powyżej, a jeszcze kilku innych, już nie polskich, mógłbym spróbować przywołać. Nawet język Szczerka jest tyle jego własny, co podebrany w różnych miejscach i na dłuższą metę nużący. Oj, nie będzie łatwo Szczerkowi z gatunkowej niszy awansować do grona pełnoprawnych pisarzy, co kilku jego kolegom się niedawno udało. I na pewno nie tędy droga.

Adam, @naTTjuzbylo

Ziemowit Szczerek, Siwy Dym albo Pięć Cywilizowanych Plemion, Wydawnictwo Czarne