Judaica – subiektywny przegląd, cz. I

Szraga Fajwel Bielawski,Ostatni Żyd z Węgrowa. Wspomnienia ocalałego z Zagłady w Polsce, wyd. Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

Jeśli jakieś wspomnienia można określić jako wstrząsające, to taka jest właśnie opowieść Bielawskiego. Dodatkowo w wielu płaszczyznach – po pierwsze groza okupacji i urągająca człowieczeństwu konieczność wegetacji w ukryciu przy poczuciu wiecznego strachu. Po drugie – opowieść burzy, tak hołubiony w ostatnich dniach, mit Polaków jako narodu samych Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Zawiść, pazerność, donosicielstwo antysemityzm i bezsensowne mordy to wszystko co tworzy obraz polskich sąsiadów. W całych wspomnieniach pojawia się tylko jeden dobry Polak, cała reszta wywoływała u Bielawskiego jedynie strach. Jak sam powiedział – Niemcy byli najeźdźcami, więc ich okrucieństwo zaskakiwało mniej, niż to, co robili Polacy, do niedawna przyjaciele i dobrzy sąsiedzi.

Praca zbiorowa, Klucze i kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych, 1939-1950, wyd. Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

Tytuł zaczerpnięty z eseju Kazimierza Wyki, który już w 1945 r. opisał lata okupacji słowami: “Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa”. Książka zawiera 12 odrębnych prac. Pierwsze z nich to ogólne opisy, jak np. mechanizmu przejmowania majątku przesz okupanta (morderczy nazistowski „ordnung”) czy też uzasadniania tego rabunku poprzez propagandę antysemicką w prasie gadzinowej. Schodzimy też na poziom aż tak szczegółowy jak opis systemu zaboru żydowskich mebli. W opisie okresu tuż po wojnie poznajemy prawne zagadnienia restytucji mienia (pojawiający się ciekawy wątek używania i znaczenia słowa „pożydowskie”) i zazwyczaj daremne próby odzyskania majątku. Smucą szczególnie opisy argumentacji, jakich używali Polacy pragnący uzasadnić wejście w posiadanie majątku żydowskiego. W opisach poszczególnych przypadków poznajemy tragiczne losy dwóch zamożnych rodzin żydowskich (pierwszej z Nowego Targu, drugiej z Warszawy) i ich majątku.

Aleksandra Domańska,Grzybowska 6/10 Lament, wyd. Krytyka Polityczna

Opowieść o mieszkańcach nieistniejącej dziś kamienicy przy ul. Grzybowskiej 10. Jedna część tego miejsca to dzisiejszy skwer przy Hali Mirowskiej, a druga to jeden w wielu monumentalnych bloków Osiedla Za Żelazną Bramą pod adresem tytułowej Grzybowskiej 6/10. Rozpoczynając od spisu niezapłaconych rachunków z lat okupacji autorka odkrywa przed nami tragiczne losy mieszkańców tego miejsca – właścicieli  składu żelaza, belek, blach i rur, czy też doktora Glassa ze szpitala św. Ducha. Opowieść Domańskiej wstrząsnęła mną też dlatego, że tamtędy gdzie główny bohater Jurek Glass „trzy i pół razy szedł na śmierć” na Umschlagplatz, sam często chodzę na spacery z córką. Mieszkając na Muranowie codziennie zdajesz sobie sprawę, że mieszkasz na wielkim grobie, lecz poznanie opowieści o konkretnych ludziach, których tragedia rozegrała się „na twoim podwórku”  wzmacnia to uczucie daleko bardziej.

Rūta Vanagaitė, Efraim Zuroff, Nasi. Podróżując z wrogiem, wyd. Czarna Owca

Para jakże odmiennych od siebie autorów (teatrolożka, pisarka i działaczka społeczną z jednej ora dyrektor jerozolimskiego biura Centrum im. Szymona Wiesenthala z drugiej strony) prowadzi pełen spięć, lecz zarazem wzajemnego szacunku dialog, próbując odpowiedzieć na pytanie, co sprawiło, że latem 1941 roku Litwini w masowych egzekucjach zamordowali 90% Litwaków – litewskich Żydów. A jeszcze trudniejsza jest odpowiedź na pytanie – również zasadne byłoby jego stawianie w Polsce – co sprawia, że do dziś Litwini wypierają się winy kultywując antysemityzm w kraju pozbawionym Żydów.

Z polskiego punktu widzenia warto pamiętać (czego w książce brak), że w podwileńskich Ponarach zginęła również duża liczba polskiej inteligencji.

Łukasz Krzyżanowski, Dom, którego nie było. Powroty ocalałych do powojennego miasta, wyd. Czarne

Historia ta zaczyna się w miejscu, w którym kończy się większość opowieści o Holokauście, czyli w momencie wyzwolenia Radomia w 1945 roku, kiedy resztka ocalałych Żydów radomskich wraca do swoich domów. Z ponad 25 tysięcy przed wojną tuż po wyzwoleniu w Radomiu przebywało 281 Żydów. Latem ich liczba wzrosła do 959. Autor zaczyna odkrywać przed nami historie, które sprowadzają się wspólnego mianownika najpierw zdziwienia, że oto ktoś jednak żyje i wraca do swojego domu. Tylko że ten dom nie jest jego. Potem zdziwienie jest zastępowane przez przemoc i agresję. Poznajemy opisy wydarzeń prowadzących do tragicznej śmierci tych, którym udało się wyjść z największej tragedii narodu żydowskiego. A potem liczba Żydów w Radomiu zaczyna zbliżać się do kilkudziesięciu najbardziej wytrwałych…

Piotr, @P_e_t_ar